WKS Śląsk Wrocław przegrał u siebie z GTK Gliwice 81:84. Wrocławianie doznali kolejnej porażki przed własną publicznością – na pięć spotkań u siebie, wygrali zaledwie raz. Tym razem zabrakło przede wszystkim skuteczności. Trójkolorowi popełnili za dużo strat i przegrali walkę na desce.

Wrocławianie od początku postawili rywalowi twarde warunki w obronie, sami mieli jednak problemy ze skutecznością. Pierwsze punkty po niecałych trzech minutach zdobył Kamil Łączyński, który trafił zza łuku. Rywale odpowiedzieli kolejnymi punktami, a Śląsk wciąż nie mógł się przełamać. Po pięciu oczkach Deveo Josepha, Trójkolorowi doprowadzili jednak do remisu (10:10). W końcówce znów nie mogli trafić do kosza, a GTK zbudowało przewagę (22:18).

W drugiej kwarcie Śląsk wciąż miał problemy ze skutecznością, pogorszyła się także gra w obronie. Po kolejnym celnym rzucie rywala, trener Andrzej Adamek poprosił o czas. Nie przyniosło to jednak wyczekiwanych rezultatów, goście wciąż utrzymywali kilku punktowe prowadzenie (34:27). GTK również nie zachwycało wysoką skutecznością, popełniało wykorzystywało pozycje rzutowe i tylko konsekwentnie powiększało prowadzenie, które po pierwszej części wynosiło 12 oczek (48:36).

GTK nie zwalniało tempa, a Śląsk próbował odrabiać straty. Wrocławianie przegrywali jednak walkę na desce, co skutkowało kolejnymi punktami gości (56:40). Trójkę trafił jednak Łączyński, chwilę później to samo zrobił Joseph, więc trener gliwiczan – Paweł Turkiewicz – poprosił o czas. Trójkolorowi, przed ostatnia częścią, wciąż mieli jednak dwucyfrową stratę do rywala (55:65).

Na początku czwartej kwarty wrocławianie poprawili grę w ataki, lepiej wyglądała też obrona. Rywale wciąż jednak zachowywali bezpieczną przewagę (72:62). Z czasem jednak Trójkolorowi znów popełniali proste błędy, które skutecznie wykorzystywali przyjezdni. Ponadto mieli problemy ze zdobywaniem punktów – przez prawie trzy minuty nie trafili do kosza. Zła passę przełamał Aleksander Dziewa, który wykorzystał rzuty osobiste. Gorąco zrobiło się w końcówce, w której Śląsk zbliżył się do rywala na trzy oczka (81:84), a zegar wskazywał 8 sekund do końca. GTK zdołało jednak powstrzymać Łączyńskiego, a wrocławianie musieli pogodzić się z kolejną porażką.

Pozwoliliśmy przeciwnikowi na za dużo już na początku spotkania. Popełnialiśmy dużo błędów i nie trafialiśmy rzutów wolnych, co nie powinno mieć miejsca. Nie zwiesiliśmy głów i do końca walczyliśmy, wierząc, że możemy je wygrać. Przed końcem zdołaliśmy dojść rywala na jedno posiadanie piłki, jednak nie udało się wygrać, chociaż rywal nie był poza naszym zasięgiem – mówi Aleksander Dziewa, koszykarz Śląska Wrocław.


WKS Śląsk Wrocław – GTK Gliwice 81:84 (18:22, 18:26, 19:17, 26:19)
WKS: Łączyński 17, Dorn 15, Josoph 12, Wojciechowski 9, Gabiński 8, Dziewa 6, Chrabaszcz 6, Gibson 3, Musiał 0.
GTK: Tabb 28, Mondy 15, Furstinger 15, Mijović 14, Henson 6, Słupiński 4, Diduszko 2, Hałas 0, Szlachetka 0.


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcie: WKS Śląsk Wrocław / Wojciech Cebula