- REKLAMA -

Śląsk Wrocław przegrał w meczu przyjaźni z Lechią Gdańsk 0:2. Wrocławianie cztery razy obili poprzeczkę bramki przeciwnika, jednak ostatecznie musieli uznać wyższość rywala. To kolejna porażka, która oddala ich od upragnionej górnej ósemki.

Śląsk Wrocław, chcąc dalej myśleć o górnej ósemce, potrzebował wygranej. Trener Tadeusz Pawłowski przed meczem zapowiadał, że oczekuje od swoich zawodników maksymalnego zaangażowania i choć zespół boryka się z kontuzjami, liczy na komplet punktów. W poprzedni spotkaniu obu drużyn, jeszcze na początku sezonu, wrocławianie zremisowali z Lechią 1:1.

Kluczowe dziesięć minut

Na początku spotkania oba zespoły spokojnie rozgrywały swoje akcje, szukając okazji do dobrego dogrania w pole karne. Szczególnie aktywny był Marcin Robak, który pokazywał się do gry. W 10. minucie dostał prostopadłe podanie, jednak w momencie, w którym zaczął wychodzić na czystą pozycję, został sfaulowany. Śląsk nie wykorzystał dobrze stałego fragmentu gry, natomiast chwilę później Lechia odpowiedziała celnym uderzeniem Rafała Wolskiego. Jakub Wrąbel sparował piłkę na rzut rożny. W kolejnej sytuacji bramkarz Śląska nie zdołał zachować czystego konta. Strzałem zza pola karnego pokonał go Michał Nalepa. Śląsk po kwadrancie przegrywał 0:1. Pierwsza sytuacja na gola kontaktowego pojawiła się pięć minut później. Djordje Cotra uderzał ze stałego fragmentu gry, jednak piłka odbiła się od poprzeczki i mało brakowało, a przekroczyłaby linię bramkową. Lechia szybko zdołała odpowiedzieć na sytuację Śląska. W 26. minucie Wrąbel po raz drugi musiał wyciągać piłkę z bramki. Najpierw stratę zaliczył Damian Gąska, później Piotr Celeban pozwolił się wyprzedzić Lukasowi Haraslinowi, a ten z łatwością pokonał wychodzącego do piłki Wrąbla. Śląsk próbował stworzyć sobie sytuację do strzelenia bramki. Dobrą okazję miał Gąska, jednak jego strzał przeleciał minimalnie nad poprzeczką. W 39. minucie kolejną szansę miał Wojciech Golla, jednak i tym razem Lechia nie straciła bramki dzięki poprzeczce.

Szczęście nie dla Śląska

W drugiej połowie obraz gry nie zmienił się. Śląsk dalej szukał swojej okazji i próbował kreować sytuacje, jednak Lechia dobrze się broniła. Wrocławianie bezskutecznie starali się zbudować akcję, która mogłaby zagrozić bramce Zlatana Alomerovicia. Brakowało jednak pomysłu na złamanie defensywy Lechitów. Aktywny był Robak, swoich okazji do strzałów szukał również Arkadiusz Piech, jednak nie przekładało się to na wynik. Niecałe trzydzieści minut przed końcem sędzia był zmuszony przerwać grę, ponieważ kibice wrzucili na boisko mnóstwo serpentyn oraz zaczęli odpalać materiały pirotechniczne. W tym czasie trener Pawłowski zdecydował się na zmiany. Boisko opuścili Piech i Maciej Pałaszewski. Zastąpili ich Daniel Szczpan, dla którego był to debiut w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce; oraz Farshad Ahmadzadeh. Po wznowieniu gry szansę na kolejną bramkę dla Lechii miał Flavio Paixao. Po błędzie Wojciecha Golli, Portugalczyk miał przed sobą tylko bramkarza, jednak obrońca Śląska zdążył wrócić i wybić piłkę. Później dobrą okazję miał Robak. Napastnik WKS-u uderzył jednak prosto w bramkarza. W 87. minucie mocnym strzałem popisał się debiutujący Szczepan. Śląsk dalej mógł jednak mówić o pechu, bowiem piłka po uderzeniu 23-latka po raz kolejny trafiła w poprzeczkę. Do końca spotkania wrocławianie robili co mogli, jednak okazało się, że to za mało, aby zdobyć punkt w meczu z silną Lechią. Ostatecznie Śląsk przegrał 0:2.

Myślę, że zagraliśmy tak, jak chcieliśmy. Byliśmy zdyscyplinowani, konsekwentni i agresywni. Nie był to dla nas łatwy mecz, ale kontrolowaliśmy go w określony sposób. Śląsk to bardzo dobra drużyna, dlatego cieszę się, że odnieśliśmy tutaj cenne i zasłużone zwycięstwo – mówi Piotr Stokowiec, trener Lechii Gdańsk.

W dalszym ciągu jesteśmy nieskuteczni, nie zdobywamy bramek. Dodatkowo łatwo straciliśmy gola. Przegraliśmy mecz, w którym mogliśmy powalczyć o znacznie więcej. Stać nas na dobrą serię meczów – dodaje Tadeusza Pawłowski, trener Śląska Wrocław.


Śląsk Wrocław – Lechia Gdańsk 0:2 (0:2)

16′ Nalepa
26′ Haraslin

Śląsk: Wrąbel – Broź, Celeban, Golla, Cotra – Pich, Tarasovs (88. Radecki), Pałaszewski (72. Farsah Ahmadzadeh), Gąska – Piech (69. Szczepan), Robak.

Lechia: Alomerović – Mladenović, Augustyn, Nalepa, Fila (79. Vitoria) – Kubicki, Łukasik, Makowski, Haraslin (90.Michalak), Wolski (81. Arak) – Paixao.

Żółte kartki: Tarasovs, Szczepan (Śląsk); Napela, Fila, Wolski, Paixao (Lechia).

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski.

 


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcia: Ola Sopuch