Wrocławianie pojechali do Łodzi w bardzo bojowych nastrojach, jednak podopiecznym Stanislava Levego zdecydowanie zabrakło szczęścia w dzisiejszym pojedynku. Pomimo licznych akcji piłkarze WKS-u tylko zremisowali z Widzewem 0:0.

 

Co ciekawe, to wrocławianie już w pierwszej minucie spotkania znaleźli się w znakomitej sytuacji do objęcia prowadzenia. Wówczas Dudu Paraiba popisał się znakomitym długim podaniem do Marco Paixao, a ten stanął oko w oko z bramkarzem Widzewa Maciejem Mielcarzem. Ostatecznie portugalski napastnik nie zdołał jednak pokonać rosłego golkipera gospodarzy. W kolejnych minutach meczu Śląsk nie odpuszczał i prowadził grę, jednak na kolejną groźną akcję podopiecznych Stanislava Levego musieliśmy czekać aż do 21 minuty. Dalibor Stevanović niespodziewanie zdecydował się na uderzenie z ponad 30 metrów, piłka zmierzała do bramki Widzewa, jednak ostatecznie Mielcarz sparował ten strzał na poprzeczkę, a dobitka Sylwestra Patejuka okazała się bardzo niecelna.

W 32 minucie Śląsk miał kolejną dogodną okazję, aby w końcu wyjść na prowadzenie. Do piłki ustawionej na 25 metrze podszedł Przemysław Kaźmierczak, który z podobnej odległości zdobył bramkę w ostatnim ligowym pojedynku z Pogonią Szczecin. Tym razem pomocnik WKS-u przymierzył nieznacznie gorzej, bowiem piłka po jego uderzeniu z lewej nogi o centymetry minęła bramkę Mielcarza. Łodzianie na sytuację wrocławian odpowiedzieli cztery minuty później. Widzewiacy skonstruowali ładną akcję prawą stroną boiska, którą strzałem zakończył reprezentant Łotwy Eduards Visniakovs. Jednak napastnik gospodarzy trafił tylko w boczną siatkę bramki.

Do ciekawego zdarzenia doszło w 39 minucie meczu, kiedy to blisko wyjścia na prowadzenie byli miejscowi, ale wcale nie po strzale swojego zawodnika. Najpierw piłkę w pole karne gości z rzutu wolnego posłał Marcin Kaczmarek, następnie głową podanie przedłużył Stevanović, a finalnie na rzut rożny próbował wybijać ją Krzysztof Ostrowski. Po dotknięciu jej przez tego ostatniego, futbolówka zatrzymała się na spojeniu bramki strzeżonej przez Mariana Kelemena, który dziś obchodzi swoje 34. urodziny. Ostatecznie pierwsza część meczu zakończyła się bezbramkowym remisem.

Druga połowa rozpoczęła się dokładnie tak samo jak pierwsza odsłona dzisiejszego widowiska. Tuż po wznowieniu gry przez sędziego, Dudu posłał idealną piłkę w pole karne Widzewa. Tam najwyżej wyskoczył do niej Paixao, jednak Portugalczyk, podobnie jak w pierwszej minucie, także i tym razem nie znalazł sposobu na pokonanie Mielcarza. W 56 minucie ponownie z lewej strony dośrodkowywał Dudu. Tym razem Brazylijczyk posłał futbolówkę wprost na głowę Sebino Plaku, jednak ten pomimo idealnej pozycji, przestrzelił.

19 minut później raz jeszcze przed szansą na pierwszego gola w tym spotkaniu stanął Paixao, jednak i tym razem najskuteczniejszy napastnik wrocławskiej drużyny nie popisał się przy uderzeniu. Piłkę do portugalskiego snajpera zagrywał Stevanović, a ten zamiast przyjąć i na spokojnie poszukać rozwiązania, zdecydował się na bezpośredni strzał, po którym piłka tylko minęła bramkę Mielcarza.

Pomimo licznych akcji przeprowadzonych przez Śląsk, wrocławianie ostatecznie zremisowali w Łodzi z miejscowym Widzewem 0:0 i wracają do stolicy Dolnego Śląska bogatsi o zaledwie punkt.

Widzew Łódź – Śląsk Wrocław 0:0 (0:0)
Widzew: Mielcarz – Augustyniak, Perez, Nowak, A. Visnjakovs, Kasprzak, Okachi, Batrović (78 Rybicki), Kaczmarek, Melunović (70 Mroziński), E. Visnjakovs (90 Staroń)
Śląsk: Kelemen – Ostrowski, Grodzicki, Kokoszka, Dudu – Stevanović, Kaźmierczak – Plaku, Mila (83 Cetnarski), Patejuk – Paixao

Żółte kartki: Nowak, Kasprzak, Augustyniak – Kokoszka, Dudu
Sędzia: Krzysztof Jakubik

źródło: SlaskWroclaw.pl