Konrad Imiela: Czwarte urodziny Dzielnic Wrocławia

Ja czas odmierzam premierami. W marcu 2011 byłem świeżo po premierze „Ścigając Zło” – rewii z piosenkami z Jamesów Bondów i chwilę przed premierą „Dżoba” – naszych wspólnych z Mariuszem Kiljanem wygłupów. Budynek Capitolu czekał na buldożery i wyglądał dość smutno.

Poniżej zdjęcie z 3 marca 2011.

capitol

W tamtym czasie rozpoczęliśmy 2-letnią tułaczkę po wszelkich możliwych scenach, studiach, salach, estradach Wrocławia, żeby jakoś przetrwać czas bez domu. Ładowaliśmy baterie snami o potędze przyszłego Capitolu. Codziennie wgapiałem się w plany nowego budynku i pompowałem wyobraźnię. Czas niezwykłej jedności, międzyludzkiego kleju w capitolowych szeregach. I ta niezwykła nagroda dwa lata później, kiedy gubiliśmy się w gąszczu białych korytarzy i nie było wiadomo czy to piąte piętro budynku D, czy piwnica budynku A. Te ostatnie cztery lata historii Capitolu to niezwykły czas. Dla dyrektora teatru to wspaniały moment, kiedy przechadzając się korytarzem z portretami artystów może sobie szczerze powiedzieć, że o takim zespole marzył. Z wszystkimi kaprysami, czasem niedoskonałościami, ale z jedyną w swoim rodzaju energią, osobowością, różnorodnością talentów i gorącymi, emocjonalnymi związkami między ludźmi. Ostatnie lata miały wielki wpływ na taki stan rzeczy.

Ostatnie cztery lata we Wrocławiu? Cztery lata to różnica wieku moich córek. Doskonale zatem wiem, że przez 4 lata można dojrzeć, zbuntować się, nabrać dobrych i złych nawyków, zdobyć mnóstwo doświadczeń. Czy Wrocław dojrzał? Cieszę się z większej samodzielności wrocławian, brania spraw w swoje ręce, rosnącego zaangażowania w projekty Budżetu Obywatelskiego, rosnących w siłę ruchów miejskich. Cieszę się z tych wszystkich nowych gmachów, uroczych zakamarków, nowych miejsc do których chce się chodzić. Ponieważ oglądamy nasze miasto każdego dnia, nie zauważamy jak wiele się jednak w naszym otoczeniu przez te cztery lata zmieniło. Czy Wrocław się zbuntował? Prezydent elekt nie miał łatwo w tych wyborach, wrocławianie dali znać, że będą skrupulatniej patrzeć mu na ręce. To dobrze. Czy nabrał nasz Wrocław nawyków dobrych lub złych? Mam wrażenie, że wciąż uczymy sie chodzić do kina, teatru, na wystawy rozmaite, nie idealizuję sobie jednak tego procesu. Cieszę się zauważając w rozmowach z ludźmi, nie tylko z artystycznego środowiska, że wyzbywamy się prowincjonalności. Coraz rzadziej słyszę o jakimkolwiek oglądaniu się na Warszawę, jakichkolwiek kompleksach wobec Krakowa, Trójmiasta. Interesują nas raczej dzielnice Wrocławia 🙂 Miesiąc temu wróciłem z Melbourne, ponoć najszczęśliwszego miasta świata. Po powrocie stamtąd tak bardzo widać, jak lubimy się karmić negatywną energią. Jesteśmy mistrzami krytyki, zrzędzenia, zazdrości, narzekania i biadolenia z byle powodu. Czy to się w ostatnich latach zmieniło? Nie wiem, widzę ile tego fruwa wokół nas. Dlatego w tym moim tekście nie zajmę się utyskiwaniem na rzeczywistość i skończę życząc Dzielnicom Wrocławia 100 lat!

Autor | Konrad Imiela

*

KONRAD IMIELA – dyrektor Teatru Muzycznego Capitol – specjalnie na 4. urodziny „Dzielnic Wrocławia”

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułSabina Misakiewicz: Sto lat, sto lat!
Następny artykułDzielnice Wrocławia 16/2015
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.