Premiera „Radia Armagedon. Transmisja” Jakuba Żulczyka, w reżyserii Tomasza Hynka już w najbliższą niedzielę, 16 listopada. O spektaklu rozmawiamy z Konradem Wosikiem, czyli scenicznym Cyprianem.

*

Jaki jest twój Cyprian? Czy utożsamiasz się z nim? Czy raczej czujesz, że jednak jest ci odległy?

KONRAD WOSIK: – Utożsamiam. Cyprian z jednej strony jest mi bliski, a z drugiej zupełnie inny niż ja. Mimo jego zewnętrznego, twardego pancerza jest bardzo wrażliwy. Głównie składa się z upadków i kompleksów. Oczywiście jego pancerz jest tu pozą. Ucieczką przed czymś.

Czyli  jest wrażliwym pozerem i uciekinierem?

– Może nie do końca pozerem, bo gdzieś tam się jednak odkrywa. Myśląc o Cyprianie myślę, że zrozumiałem co czuje, co myśli o świecie, o systemie. Jakie ma wartości. A to bardzo ważne.

Twoi koledzy i koleżanki do „Radia Armagedon” nauczyli się grać na gitarach i perkusji. Czy Ty też w spektaklu grasz na jakimś instrumencie?

– Nie chciałbym zbyt wiele zdradzać, ale ja gram po trochu na wszystkim.

Jak to na wszystkim?

– No tak. Ta umiejętność była mi potrzebna do zbudowania jednej ze scen. Ale nic więcej nie powiem.

To wróćmy do charakteru twojej postaci. Czy może wywrzeć negatywny wpływ na widzach? Pytam o to, bo powiedziałeś, że składa się z samych upadków i kompleksów. A to niczego dobrego nie wróży.

– Z jednej strony rzeczywiście to nic dobrego. Ale przecież każdy z nas jest złożony także z upadków. Nie każdy się jednak do tego przyznaje, nawet sam przed sobą. Musimy umieć się przyznać, że nie jesteśmy herosami. A Cyprian nie jest. Jest za to pewnego rodzaju ideą wykreowaną w wizji reżysera. Jest cytatem z innego świata. Myślę, że jednak nasz świat by nie ucierpiał, gdyby chodziło po nim więcej taki Cyprianów. Nie sądzę, by mógł mieć negatywny wpływ na widzów. Raczej nie.

Do kogo skierowane jest Radio Armagedon? Czy jest jakiś target odbiorców.

– Nie wiem czy jest ściśle określony. Jednak ostra muzyka rockowo-punkowa połączona z elektroniką, wykorzystana w spektaklu jaki i w ogóle ta cała historia jest skierowana do pokolenia współczesnych trzydziestoparolatków. Bo to jest rzecz o nich. Tak, właśnie dojrzali ludzie powinni go zobaczyć, by poczuć, jak bardzo potrafimy żyć tu i teraz będąc jednocześnie mocno zakorzenionymi w przeszłości.

Dlaczego warto przyjść na wasz spektakl?

– Żeby zobaczyć młodych, zdolnych ludzi. Żeby uczestniczyć w ciekawym połączeniu teatru dramatycznego i muzyki, które istnieją tutaj na równych płaszczyznach. Żeby przeżyć coś fajnego.

Rozmawiała | Sabina Misakiewicz
Zdjęcie | Daniel E. Groszewski