Kosynierzy Wrocław ponieśli pierwszą porażkę od 16 października 2011 roku. W szlagierowym spotkaniu Polskiej Ligi Lacrosse Poznań Hussars pokonali obecnego mistrza Polski z Wrocławia 7:2.

Spotkanie między Poznań Hussars a Kosynierami Wrocław śmiało można nazwać „klasykiem” w PLL. Kibice lacrosse w Polsce nigdy nie mogli narzekać na nudę podczas oglądania meczu z udziałem dwóch najstarszych drużyn w kraju. Tym razem nie było inaczej.

Kosynierzy przyjechali do Poznania bez swoich największych armat – Jana Rydzaka, Wojciecha Filipka oraz Marcina Janiszewskiego (łącznie odpowiedzialnych za 11 z 15 pkt tego sezonu). Do składu Mistrzów Polski powrócił za to reprezentacyjny obrońca Daniel Węgrzyk. W wyjściowej dziesiątce Hussars mogliśmy  oglądać nieobecnego w meczu z Gromem z powodu choroby Michała Trzaskę.

 W pierwszej odsłonie spotkania optyczną przewagę mieli gospodarze, którzy długo utrzymywali się przy piłce na połowie rywala, brakowało jednak skuteczności. Aż szesnaście minut trzeba było czekać na otwarcie wyniku. Będący w dobrej formie kapitan gospodarzy – Paweł Hamrol (1G, 2A) po indywidualnej akcji zmusił do kapitulacji Tomasza Duonga po raz pierwszy. W odpowiedzi Kosynierzy przeprowadzili kilka kontrataków, jednak każda próba kończyła się dobrą obroną Jerrego Winiarka (MVP spotkania). Wynik po pierwszej kwarcie: 1:0 dla Poznań Hussars.

Po krótkiej przerwie, znów kolejny cios zadali gospodarze. Jędrzej Bagiński oszukał obrońcę rywali i oddał skuteczny strzał w długi róg bramki, podwyższając wynik na 2:0. Kosynierzy próbowali odpowiadać uderzeniami z dystansu Kajetana Statkiewicza i Błażeja Rokickiego, jednak dopiero Remigiusz Hryniewicki pokonał bramkarza Hussars w 33 minucie spotkania. Wynik do przerwy: 2:1 dla Poznań Hussars.

Długa, dziesięciominutowa przerwa spożytkowana została na wprowadzenie odpowiednich poprawek w stylu gry obu ekip. Jak się później okazało, to podopieczni Marcina Basińskiego lepiej wywiązali się ze swoich obowiązków. Maurycy Mierkiewicz (2G) korzystając z zasłony postawionej przez kolegę szybkim zwodem minął przeciwnika i podwyższył prowadzenie gospodarzy na 3:1. Po tym trafieniu poznaniacy nabrali więcej pewności siebie i coraz lepiej poczynali sobie na połowie przeciwnika.

Wielkopolanie na pewien czas zamknęli Kosynierów na ich połowie, stwarzając coraz więcej klarownych sytuacji na zdobycie gola. Jedną z nich była błyskawiczna akcja Pawła Hamrola, który obsłużył podaniem pozostawionego bez opieki Kamila Lamorskiego, który mocnym strzałem umieścił piłkę w siatce. Kosynierzy swoich szans szukali w pozycyjnym ataku, jednak te były rozbijane przez defensywę poznaniaków.  Dopiero na trzy sekundy przed końcem trzeciej kwarty sygnał do odrabiania strat dał Luke Stypulkowski, który w sytuacji man-up zdobył drugą bramkę dla gości. Wynik po trzeciej kwarcie: 4:2 dla Poznań Hussars.

Ostatnią kwartę z animuszem rozpoczęli gospodarze. Po pierwszym wznowieniu Maurycy Mierkiewicz podwyższył rezultat na 5:2. Błyskawicznie zdobyta bramka była jak kubeł zimnej wody wylanej na Kosynierów, którzy podrażnieni takim obrotem spraw przejęli inicjatywę. Bramkarz Hussars rozgrywał jednak bardzo dobre spotkanie i nie dał się już tego dnia pokonać. W odpowiedzi Jędrzej Bagiński strzela swoją drugą bramkę, doprowadzając zgromadzonych kibiców do eksplozji radości. W poczynaniach ofensywnych zawodników w pomarańczowych strojach zaczynało brakować już pomysłu na grę oraz precyzyjnego wykończenia akcji. Ostatnie słowo w tym meczu należało jednak do Hussars. Szymon Kowalewski zdobył gola zamykającego stan rywalizacji po świetnym podaniu Pawła Hamrola. Wynik

 Poznaniacy dzięki prestiżowemu zwycięstwu obejmują prowadzenie w Polskiej Lidze Lacrosse z liczbą pięciu punktów. Obecni Mistrzowie Polski uplasowali się na trzecim miejscu.

 Kacper Jankowski, #10 – obrońca Poznań Hussars: – Mecz z Kosynierami musimy zaliczyć do bardzo udanych. Nie popełnialiśmy tyle błędów, co w przegranym meczu z Warszawą. Pokazaliśmy, że jako zespół potrafimy bardzo dużo i właśnie poprzez współpracę i komunikację możemy sięgać po najwyższe cele.

Ryszard Matkowski, #21 – napastnik Kosynierów Wrocław: – Za bardzo skupiliśmy się na chęci strzelenia bramki, zamiast skupić się na swojej grze. Kiedy jednak zaczęliśmy już coś w tym kierunku robić to czasu było już mało i trzeba było gonić wynik, przez co otworzyliśmy się na ataki przeciwników. Ta porażka zmusi nas do cięższej pracy jako zespół.

  

Poznań Hussars – Kosynierzy Wrocław 7:2 (1:0, 1:1, 2:1, 3:0)

Poznań Hussars: Jędrzej Bagiński 2G, Maurycy Mierkiewicz 2G, Paweł Hamrol 1G 2A, Kamil Lamorski 1G, Szymon Kowalewski 1G

Kosynierzy Wrocław: Remigiusz Hryniewicki 1G, Luke Stypulkowski 1G

MVP: Jerry Winiarek (Hussars)

Minuty kar: 4,5 – 3

Jędrzej Bagiński (uderzanie kijem, 1 min.), Krzysztof Hamrol (cross-check, 1 min.), Jędrzej Bagiński (niesportowe zachowanie, 1 min.), Sławomir Izydorek (spalony, 30 sek.), Sławomir Izydorek (uderzanie kijem, 1 min.) – Luke Stypulkowski (spowodowanie upadku przeciwnika, 1 min.), Ryszard Matkowski (spalony, 30 sek.), Michał Filipek (przeszkadzanie, 30 sek.), Aleksander Podolak (uderzanie kijem, 1 min.).

 

Autor: Tomasz Urbanowicz

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułWrocławscy baseballiści awansowali do Ekstraligi
Następny artykułHorror na meczu koszykarek Ślęzy Wrocław
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.