Spektakl, który łączy w sobie dzieło Janusza Korczaka i wrocławską legendę miejską otworzył na dobre sezon 2014/15 w Teatrze Arka. „Król Maciuś Pierwszy i Wrocławskie Krasnale” jest uniwersalny, bo jego odbiorcą może być każdy. Jarosława Makus i Maciej Sosnowski napisali bowiem scenariusz, który skierowany jest zarówno dla małych, jak i dla dużych.

Podstawą akcji jest oczywiście opowieść o znanym niemalże wszystkim, osieroconym królu Maciusiu Pierwszym. Opowiadają o nim w pewną noc Wrocławskie Krasnale. Od samego początku czujemy, że z tą historią nie wszystko jest tak, jak należy. Opowieść rozpoczyna się bowiem dokładanie o północy…

Zanim jednak do tego dojdzie czeka nas jeszcze kilka niespodzianek. Specjalnie na potrzeby tego spektaklu Teatr Arka został odmieniony, poprzestawiany. Do tajemniczego świata krasnoludkowo-maciusiowego trafiamy przez labirynt, który odgradza nas niejako od świata, w którym funkcjonowaliśmy do tej pory. Jakby tego było mało, dzieci trafiają tam same, wprowadzone do tego świata przez czarodziejskiego Wróżka. Dopiero potem docierają na widownię dorośli. W zajęciu miejsc pomagają Wróżkowi Krasnale. To wszystko sprawia, że jeszcze zanim spektakl się rozpocznie, zostajemy wchłonięci przez ten dziwny świat. Odmienieni.

Odmieniony jest też sam Król Maciuś (Alexandre Marquezy), który w spektaklu jest… już całkiem dorosły. Przynajmniej z wyglądu. Jak się okazuje w głowie jest jeszcze dzieckiem i jak dziecko postrzega świat. Poznajemy go bowiem w momencie, gdy jeszcze nie dorósł do władania królestwem. Razem z nim będzie nam dane dojrzewać i z bliska przyglądać się mechanizmom władzy. Wokół naszego Maciusia wciąż widzimy Krasnale i Błaznów, a te niczym bohaterowie „Szkoły Błaznów” Michela de Ghelderode’a bywają okrutne. To one uzmysławiają głównemu bohaterowi, że konieczność stania się dorosłym jest jedynym sposobem na przetrwanie. To nieuchronna konieczność. Musi stawić czoła wrogom i uratować swoich poddanych.

Całość została okraszona znakomitą muzyką Jacka Zameckiego i pięknymi piosenkami wykonywanymi przez Krasnale (Sylwestra Różyckiego i Macieja Sibilskiego). Nad ruchem scenicznym czuwała Agata Obłąkowska-Woubishet, która sprawiała, że młodsza część publiczności stara się poruszać w rytmie scen zbiorowych, a nawet dotykać afrykańskie zwierzęta. Reżyser Renata Jasińska pokazała mądrą historię o dojrzewaniu. O przeznaczeniu. Opowieść z morałem. Dla dzieci, ale też dla dorosłych.

Autor | Daniel E. Groszewski
Zdjęcie | mat. Teatru Arka