Każdy gracz jest raczej świadomy tego, że produkcja gier to biznes, który musi się opłacać. Każdy świadomy konsument śledzi z kolei, kto tak naprawdę odpowiada za to, że dany produkt znalazł się na rynku.

Ten świadomy konsument wie, że gdy kupuje fix marki Winiary, tak na serio kupuje fix od Nestlé i tak dalej. Więc jak to jest z grami? Obecnie, każdy, kto stara się nadążać za trendami na tym rynku wie, że swoje pięć minut mają gry typu battle royale. Niewątpliwie najgrubszą rybą w tej dziedzinie jest Fortnite wyprodukowany przez Epic Games.

Gdy masz szerokie plecy…

Epic Games wielu kojarzyć się może dwojako. Po pierwsze, to ludzie z tego studia dali przecież światu Jazz Jackrabbit i inne gry na licencji shareware. Z drugiej jednak to Epic odpowiada za Unreal Engine, bez którego nie zachwycalibyśmy się dzisiaj wieloma tytułami, które właśnie na tym silniku zostały stworzone.

Pytanie zatem brzmi: czy Epic Games działa samodzielnie? Otóż, jak mawia klasyk z kanału Polimaty, nic bardziej mylnego.

… pozwalasz sobie na więcej

40% udziałów Epic Games należy do chińskiego holdingu Tencent. To niewyobrażalnych rozmiarów gigant, który jest w posiadaniu wielu innych marek, w tym studia Riot Games odpowiedzialnego za League of Legends. Tencent słynie wręcz ze swoich nieczystych zagrywek, mających na celu wykrawanie coraz większego kawałka tortu. O ostatniej takiej zagrywce będzie za moment.

Czołowe stanowiska techniczne w największej na świecie firmie z branży gier i mediów społecznościowych są w 60% obsadzone przez członków Komunistycznej Partii Chin. W skali całej firmy, 23% jej pracowników należy do tej samej partii. Wiadomym jest zatem, że Tencent to firma, która reprezentuje interes Chin w świecie rozgrywki elektronicznej i kształtuje profil tego państwa wśród graczy.

Musi być epicko

Wróćmy jednak do Epic Games. Wiadomo, że 40% udziałów, to nie pakiet większościowy, jednak Tencent ma znaczny wpływ na rozwój studia. Tu dochodzimy do najświeższego hitu z tej stajni, czarnego konia w pościgu za pieniędzmi. Chodzi oczywiście o Fortnite’aEpic pozwala grać w swoje dzieło tylko poprzez Epic Games Launcher, czyli ichniejszą odmianę Steama. Promowaniu gry towarzyszą, nie tyle agresywne, co spektakularne i głośne akcje, jak możliwość gry Thanosem z filmów o Avengersach czy koncert Marshmello w całości zrealizowany właśnie w grze. Przejawia się to przekroczeniem liczby 200 milionów zarejestrowanych graczy. Tu dochodzimy do najnowszej awantury.

Exodus Metra

Epic Games sterowany zza pleców przez Tencent za sprawą potężnej monetyzacji Fortnite’a zaczął nabierać apetytu na więcej. Epic Games Launcher miał stać się, nie tyle konkurentem, co pogromcą Steama. Spokojnie, złapcie oddech, powoli przechodzimy do clou. Otóż Najnowsza odsłona gry Metro, opowiadająca o losach postaci z uniwersum stworzonego przed Dimitra Głuchowskiego znajdowała się w ofercie Steama w formie pre-orderu od dłuższego czasu. Wydawca gry, czyli Deep Silver dogadał się jednak stosunkowo niedawno z Epic Games. Na czym to dogadanie miało polegać? Otóż sklep i launcher od Epic, reklamujący się tym, że pobiera niższą (18% w stosunku do 20%) prowizję od twórców miał być przez pierwszy rok od premiery nowej części Metra wyłącznym miejscem dystrybucji tej gry.

Memuch zrobiony własnoręcznie.

Nie wiadomo, ile Epic Games zaproponował Deep Silver za ten deal, jednak został on sfinalizowany. Oczywiście Steamowi w tej sytuacji wsadzono rękę w nocnik, w którym wcześniej Epic napaskudził. Rozmowy potoczyły się tak, że osoby, które kupiły pre-order Metra na Steamie otrzymają swoją grę, która ma mieć zapewnione pełne wsparcie producenta, ponadto gracze po podaniu im informacji o ekskluzywności nowej części serii w sklepie Epica mieli odrobinę czasu na zamówienie pre-orderów na Steamie.

Gracze podzieleni

Sprawiło to, że przedsprzedaż Metro: Exodus na Steamie poszybowała w górę, co pokazało co o całej akcji sądzi wielu graczy. Po drugiej stronie barykady byli jednak ci, którzy prezentowali pogląd, jakoby monopol Steama miał się właśnie kończyć. Tutaj pochylmy się nad jedną kwestią: monopol, na rok, zapewnił sobie Epic, ponieważ klucze do aktywacji na Steamie można kupić w wielu legalnych źródłach. By lepiej określić ten cyrk, warto dodać, że po ukazaniu się informacji o dostępności Metra tylko w Epic Store polski wydawca gry, nie był w stanie od razu określić, co z wersjami pudełkowymi.

Jak śpiewał klasyk (czyt. Stahursky): uważaj

Tencent stojący za plecami Epic Games słynie z wielu nieczystych zagrywek. Firmę posądza się o sprzedaż danych, szpiegostwo dla rządu Chin (co po aferze z Huawei może nie być aż tak nierealne) oraz działania, którym daleko od prokonsumenckich. Nie namawiam w tym miejscu do bojkotu Metra,czy Fortnite’a (choć nie pałam jakimkolwiek zamiłowaniem do gier battle royale). Po prostu, bądźmy świadomi, komu przekazujemy nasze pieniądze i co za te pieniądze robi, bo robienie takiej zadymy na rynku nie należy do tych, które moglibyśmy określić jako fair.


Autor: Patryk Rudnicki
Zdjęcie: wikimedia commons