Postanowiliśmy zagrać w „oczko” ze znanymi wrocławianami: politykami, artystami, dziennikarzami i sportowcami. Dlaczego właśnie w „oczko”? Po prostu, pytań jest 21. Liczymy, że w czasie tych rozmów otworzą się przed naszymi Czytelnikami.

Tym razem prześwietlamy Bartka „Skrzynię” Skrzyńskiego – „człowieka instytucję”.

 

ZOBACZ JAK ODPOWIADALI INNI >>>

 

Imię i nazwisko: Bartłomiej Zbigniew Mateusz Skrzynia Skrzyński, www.skrzynski.info.pl
Rodzina: Zacna
Funkcja: rzecznik ds. Osób Niepełnosprawnych, przy Prezydencie Wrocławia, dziennikarz, współzałożyciel i prezes Fundacji „W-skersi”, aktywista, autor programów telewizyjnych m.in. „W-skersi”, „Bez barier”.

Bartłomiej "Skrzynia" Skrzyński - dziennikarz, w-skers, miejski rzecznik ds. Osób Niepełnosprawnych…, a przede wszystkim człowiek, mimo wszystko, zarażający tym, że „warto chcieć” / fot. Małgorzata Lisowska


 

KWESTIONARIUSZ DZIELNICOWEGO:


1. Wrocław to…

Wroclove, jak „Wrocław bez barier”, to stan świadomości. Sposób działania, myślenia. To w końcu żużel, piłka nożna, koszykówka, Międzynarodowy Festiwal Filmowy, Euro 2012, Rynek, pl. Solny, knajpki, miejsca, ale przede wszystkim ludzie. Wrocław to… LechJanerka, Rafał Dutkiewicz, Paweł Rańda Wanda Ziembicka, Kinga Preiss, Bartek Porczyk, Sławek Piechota, Maciek Janowski, Darek Sztylka. Różnorodność: gej, lesbijka, pisowiec, powiec, niepełnosprawny, senior. Wracam do początku, to stan świadomości, bez podziałów. Jeśli jeszcze nie, to za chwile…

 

2. Jestem dumny z bycia Wrocławianinem bo…

to moje miejsce, świat przyjaźni, dystansu bo odkąd pamiętam mamy fajnych szefów miasta. „Bo”… kiedy jeżdżę i odwiedzam inne miejsca w Polsce i na świecie, to tutaj chcę wracać. Dla tych przestrzeni miejskich, już mocno przyjaznych i coraz bardziej udoskonalanych. Kiedy myślę o miastach z klimatem, to myślę sobie, że mógłbym funkcjonować jeszcze w Trójmieście, Krakowie, ale najbardziej tu, we Wrocławiu. Jestem dumny, z tych „naszych-wrocławskich” ludzi, którzy i w Polsce, i w świecie wiele działają, na różnych obszarach. Elaborat mógłbym napisać, ale to tu na ulicy jest pięknie, można spotkać i zagaić z Lechem Janerką, Kingą Preiss, Robertem Gonerą. Dla mnie wyjątkowy powód do dumy to także tolerancja, którą symbolizuje szczególnie Dzielnica Czterech Świątyń i podejmowane w tym kontekście działania. Trochę konkludując: duma wynika z obcowania z ludźmi, z podejmowanych działań i przyświecających im idei. Dodatkowo kiedy patrzę na krasnala W-skersa, dałem mu imię od nazwy i programu mojego autorstwa. Symbolizuje aktywną osobę niepełnosprawną, stoi przy wejściu do tzw. starego ratusza i razem z Głuchakiem i Tyflokrasnalem pilnuje interesów osób niepełnosprawnych. Kiedy jestem na Stadionie Olimpijskim i widzę miejsca dla niepełnosprawnych kibiców, które udało mi się zainicjować i kiedy patrzę na wiele, innych rzeczy. Wolę wymieniać innych: dostępność publikacji i miejsc na wrocławskich uczelniach m.in. dzięki współpracy ze Stowarzyszeniem Twoje Nowe Możliwości Krzyśka Pedy i Ariela Fecyka, czy „mapowanie Wrocławia” robione miejsko z Dolnośląskim Forum Integracyjnym, pokazujące dostępne miejsca w mieście. Z tych ludzi, organizacji i działań, którym przyznajemy prestiżowe wyróżnienie „Wrocław bez barier”. To przede wszystkim „bez barier” w głowie. Bariery architektoniczne często bowiem, przy pomocy, uda się pokonać, a te w głowach zdecydowanie trudniej. Przełamując te ostatnie, sprawimy, że nie będziemy tworzyć tych w przestrzeni. Nie tylko o niepełnosprawnych, faceci swoim damom nie będą kupować garów i sprzętów domowych, tylko: zapach, bieliznę, kwiaty, a „baba za kierownicą” nie będzie wyśmiewanym wrogiem. Sam nie lubię się chwalić, choć wiem, że trzeba „że się ciężko pracuje, że pot z czoła, co i jak robi, a co już zrealizowane” – wracam więc bezpiecznie do krasnala (śmiech).

 

3. Moje magiczne miejsce we Wrocławiu to…

te, w których jestem z cudownym towarzystwem. Miejsc jest wiele: Rynek, Park Południowy, Pergola, pl. Solny…, tor żużlowy, Ostrów Tumski…

 

4. Moje ulubione osiedle to…

jestem lokalnym patriotą. Te na którym mieszkam im. Jana III Sobieskiego, Psie Pole – Zakrzów. Szef spółdzielni wprawdzie uważał, że podjazd pod dwa schodki, to wielki wyczyn i zrobił go po wielu latach, a zdanie mieszkańców jest dość rzadko brane pod uwagę. Ale są przede wszystkim zacni ludzie… moi ludzie, koleżanki, znajomi, w końcu przyjaciele.

 

5. Turystom poleciłbym…

wrocławskie miniaturki. Pomysł Marcina Sokołowskiego, który w mieście realizowaliśmy m.in. Ratusza, i Katedry. Dające możliwość zobaczenia przez dotyk osobom niewidomym i radość dzieciakom, krasnale, Pałac Królewski, a w nim stare zdjęcia Wrocławia. Miejski Stadion, już nie chcę tylko o dostępności i świetnej robocie: miasta, głównego architekta i konsultantów, z KKN-em i Pawłem Parusem na czele, ale to bardzo ważne. Co jeszcze? Wiele miejsc, odkrywanie samemu magii i miasta różnych spotkań, a także smaku pszenicznego piwa w samym sercu stolicy Dolnego Śląska. W fajnej knajpce na S, jak Skrzynia, tylko, że trochę inaczej 😉


6. Moja anegdota o Wrocławiu brzmi…

ta z planu i do obejrzenia na www.bezbarier.tv. Gadam z Lechem Janerką, on opowiada o historii powstania hymnu o Wrocławiu: „Siedzę na wrocławskim rynku, a tam anons ze sceny: dla wszystkich wrocławian /Kuba, jak wyspa wulkan gorąca/, jadłem zupę pomidorową, klucha stanęła mi w gardle, wkurzyłem się i napisałem potem /Nadzieję o Wrocławiu”. Dodam zacnie napisał.

 

7. Wolny czas spędzam…

najchętniej w uroczym zielonookim towarzystwie, w podróży. Najlepiej po pięknych Włoszech: Rzymie, Florencji, Maranello…, albo pędzącej Wielkiej Brytanii: Londynie, Bunbery, Hiszpanii. Dlatego wygrałbym w „toto” i wtedy tylko podróżował. Zaczytując się w wielotomowej sadze kryminalnej Camilli Läckberg, a ostatnio w książce pt.: „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” Stiega Larssona. Gdyby go (tego wolnego czasu) było więcej to jeszcze „zjadałbym” filmy. A tak, przy okazji Międzynarodowego Festiwalu Filmowego, przeszkalam, uwrażliwiając wolontariuszy na potrzeby w-skersów, a potem… potem idziemy z Gosią na jeden film. Na tyle starcza czasu. Ale po cichu myślę, że może się uda zobaczyć „W ciemności” i kilka innych, ciekawych obrazów. Fajnie byłoby, żeby były osadzone w miejscach do których podróżujemy. Rzymu na przykład. Wracam więc do podróży, uroczego towarzystwa, wolnego czasu i Woody Allena, bo – jak o nim myślę, to na pewno coś wymyśli w tych „fajnych miejscach”.

 

8. Rafał Dutkiewicz czy Bogdan Zdrojewski?

Obecny Prezydent Wrocławia wprowadził poprzedniego na tę funkcję, potem samemu stając się świetnym menedżerem miasta – z „otwartą głową”, a jego poprzednik dobrze steruje Ministerstwem Kultury. Według mnie to trafiony układ.

 

9. George Michael czy Adamek-Kliczko?

Tomasz Gollob

 

10.Lech Janerka czy Gienek Loska?

Bez najmniejszej wątpliwości Lech Janerka!

 

11. Przegląd Piosenki Aktorskiej czy Wratislavia Cantans?

Jedno i drugie – wrocławska przestrzeń.

 

12. Kino czy teatr?

Jak wyżej

 

13. Piłka nożna czy koszykówka?

Nudny jestem – żużel 😉

 

14. Leżenie na plaży czy chodzenie po górach?

Jak w górach, to tylko w Cisnej w Bieszczadach lub w Samotni, pod Śnieżką w naszych Sudetach, do której dotarcie w październiku, w śniegu było trudne, ale nie niemożliwe. A plaża – o tak, zdecydowanie mam potrzebę nasłoneczniania, relaksu, gdzieś, gdzie są pewne, wysokie temperatury. Kiedy w moich okularach odbija się, działający na mnie jak napój izotoniczny uśmiech i radość.

 

15. Ulubiony kolor…

zielono-niebieski

 

16. Szczęśliwa liczba…

12

 

17. Przepadam za…

kolorem dwojga: zielono-niebieskim 😉

 

18. Jestem fanem…

dobrych, niesztampowych postaw, fajnych idei, żużla, kilku innych rzeczy, ale do publikacji po „22”.

 

19. Autorytetem dla mnie jest…

no masz, a inne pytanie. Kurcze, ciężkie. Wybrnę inaczej: żałuję w życiu tego, że nie widziałem się z Janem Pawłem II i nie zobaczyłem pierwszego koncertu U2 w Polsce. Na stadionie w Chorzowie. To drugie do zrealizowania, ale już chyba nie ten klimat, choć może np. w Dublinie albo Nowym Jorku byłoby ciekawiej. A to pierwsze, no właśnie, kiedyś jeden z młodych żużlowców, dziś będący świetnym mechanikiem w Szwecji – Bartek „Lama” Stanek powiedział, że chciałby startować, jak Tony Rickardsson, wyprzedzać jak Tomasz Gollobi potem wymienił jeszcze kilku innych, błyskotliwych na trasie „czarnych rycerzy”.

Chciałbym więc mieć taką wytrwałość i godność jak Jan Paweł II i dostosować tak PL, jak on, genialnie Watykan – będąc, dającym radę w-skersem. Przeszywać na koncertach jak Sebastian Karpiel-Bułecka, mieć zmysł dystansu jak Woody Allen, w słowach talent Wisławy Szymborskiej, entuzjazm mojego kumpla, który już na niebie – Maćka Ziętka. Jest jeszcze wiele cech, które składałoby się na moją, jedną kompilację autorytetu.

 

20. Nie znoszę…

cholernie – pogrzebów i ludzkiego odchodzenia. Złośliwości i naturalnego nie używania mózgu.

 

21. A przezywali mnie…

„Bart”, „Tommy”, „Ermol”, „Rajdówka”, „Skrzynia”. To ostatnie się wpisało 😉

 

(NOT. deg)