- REKLAMA -

Powód jest prosty, studio nie angażuje twórców latynoskiego pochodzenia w swoich produkcjach, w związku z czym, aktywiści z The National Latino Media Council podjęli decyzję o wszczęciu bojkotu.

Aktywiście wcale nie przebierają w słowach, ich działania będą polegały na: zaprzestaniu kupowania biletów na seanse produkcji Paramount Pictures; zorganizowaniu 25 sierpnia demonstracji pod siedzibą studia oraz przesłaniu petycji do wytwórni – każdy oczywiście będzie mógł się pod nią podpisać, a potencjalnych chętnych nie powinno zabraknąć. Aż 58 milionów osób żyjących w Stanach Zjednoczonych to Latynosi.

Natomiast, gdyby ciekawiło was, ilu Latynoskich aktorów wystąpiło w filmach Paramount Pictures to aktywiście spieszą z wyjaśnieniem: zero – cero ujmując to po hiszpańsku. Taki wynik uzyskali po przeanalizowaniu, w poszukiwaniu rodaków, 100 najbardziej dochodowych produkcji studia, których premiery przypadły na lata 2016-2017. Nie ma się jednak co załamywać, zaledwie rok później ukazał się film „Rings”, w który wyreżyserował Hiszpan F. Javier Gutiérrez – póki co, to by było na tyle.

Ciekawie prezentują się statystyki podane przez jednego z organizatorów, które w prosty sposób obrazują skalę problemu:

„Latynosi stanowią 18% populacji Stanów Zjednoczonych, jednak otrzymujemy zaledwie 2,7% mówionych ról w filmach, a jako scenarzyści i reżyserzy mamy jeszcze bardziej żałosną reprezentację.”

Oczywiście same Paramount Pictures nie zamierza chować głowy w piasek i udawać, że nic się nie stało. Na łamach portalu Deadline ukazał się oficjalny komentarz studia:

„Ostatnio spotkaliśmy się w dobrej wierze z NLMC, by przekonać się, w jaki sposób moglibyśmy współpracować nad tym, by w Paramount Pictures pobudzić kulturę opartą na większej różnorodności rasowej. Wraz z nowym zespołem kierowniczym ciągle robimy postępy – zapewniając dobrą reprezentację przed i za kamerą w nadchodzących produkcjach: Dora, Instant Family oraz Limited Partners – i otwieramy się na możliwości budowania oraz wzmacniania naszych relacji z latynoską społecznością.”

Problem poważny, jednak na nadgorliwym dążeniu do równości w kinie nikt nie zyska, a na pewno nie widzowie. I tak jak w nadchodzącym Aladynie od Disney’a na siłę pojawiają się biali aktorzy, tak całkiem możliwe wkrótce będzie wyglądał cały przemysł. Po jednym przedstawicielu każdej rasy, a później dobieramy resztę.


Autor: Patryk Wolny