Śląsk Wrocław przegrał 0:2 z Lechem Poznań. Porażka z Kolejarzem to dla wrocławian piąty mecz z rzędu bez wygranej w lidze. Kolejna strata puntów sprawia, że zwolnienie trenera Tadeusza Pawłowskiego staje się coraz bardziej realne.

Po tym, jak Śląsk odpadł z Pucharu Polski w 1/8 finału, we wrocławskim klubie zawrzało. Ówczesny prezes zarządu Marcin Przychodny zrezygnował z pełnionej funkcji, jego miejsce zajął Piotr Waśniewski. Pod znakiem zapytania stało też dalsze prowadzenie zespołu przez trenera Tadeusza Pawłowskiego. Do meczu z Lechem, klub nie wykonał jednak żadnych ruchów, a wrocławski szkoleniowiec zasiadł na ławce Śląska.

Mecz z Lechem był dla Pawłowskiego okazją, aby przekonać wszystkich do swojej koncepcji gry drużyny. Trener dokonał kilku zmian, a w składzie zabrakło Roberta Picha, Arkadiusza Piecha czy Macieja Pałaszewskiego. Do bramki powrócił kontuzjowany wcześniej Jakub Słowik. Zmuszony do pauzy był także Piotr Celeban, który nabawił się kontuzji mięśniowej, a tym samym przerwał serię meczów rozgrywanych od pierwszej do ostatniej minuty. Jego licznik zatrzymał się na 103. spotkaniach.

Pierwsza połowa meczu nie przyniosła zbyt wielu emocji. Lech wyraźnie przeważał, szukając swojej okazji do zdobycia bramki. Śląsk cofnął się do obrony i czekał na możliwość kontrataku. Jedyne „groźne” strzały dla obu drużyn padły po rzutach wolnych, które wykonywali odpowiednio Marcin Robak i Christian Gytkjaer. Obaj napastnicy uderzyli jednak ponad bramką. Brak pomysłu na grę ofensywną sprawił, że po pierwszej połowie tablica wyników wskazywała bezbramkowy remis.

Druga część przyniosła ożywienie gry. Swoich sił próbowali Gytkjaer i Michał Chrapek, jednak ich strzały okazały się niegroźne dla bramkarza przeciwników. Dopiero uderzenie Joao Amarala znalazło drogę do bramki Śląska. Mocny strzał Portugalczyka zaskoczył Słowika. Zdobyty gol napędził gospodarzy, którzy nie chcieli wypuścić wygranej z rąk. W doliczonym czasie gry dołożyli drugie trafienie. Gytkjaer pokonał wrocławskiego bramkarza w sytuacji sam na sam, a Kolejorz mógł się cieszyć z trzech punktów. Śląsk przegrał 0:2, a tym samym zaliczył piąty mecz z rzędu bez zwycięstwa w Ekstraklasie.

Wyrównany mecz, sporo walki. Różnica jest jedna, to Lech zdobył dwie bramki. Gratuluję zespołowi, bo pokazał wiele walki. Jesteśmy na dobrej drodze, żeby dalej się rozwijać. Był to nasz trzeci mecz w tym tygodniu, musieliśmy rotować składem – mówi Tadeusz Pawłowski, trener Śląska Wrocław.


Lech Poznań – Śląsk Wrocław 2:0 (0:0)

76′ Amaral
99′ Gytkjaer


Lech: 
Burić – Gumny, Janicki, Vujadinović, Kostevych – Makuszewski (56. Klupś), Trałka, Tiba, Jóźwiak (60′ Radut) – Amaral – Gytkjaer.

Śląsk: Słowik – Broź, Pawelec, Golla, Cotra – Cholewiak, Tarasovs, Radecki, Chrapek (77. Szczepan), Gąska – Robak.

Żółte kartki: Makuszewski, Trałka, Amaral (Lech); Golla, Chrapek, Słowik (Śląsk).


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcie: Instragram