Mecz z Jagiellonią miał być dobrą okazją do przełamania się po słabym meczu z Ruchem w poniedziałek. Jednak lider LOTTO Ekstraklasy bardzo wysoko postawił poprzeczkę i to drużyna Michała Probierza zasłużenie zdobyła trzy punkty, pokonując WKS 0:4.

O tym co działo się w pierwszych 45 minutach meczu z Jagiellonią piłkarze i kibice WKS-u będą chcieli jak najszybciej zapomnieć. Śląsk nie potrafił poukładać swojej gry, dlatego na zagrożenie ze strony gości nie trzeba było długo czekać. Pierwsze ostrzeżenie dał skrzydłowy Dmytro Chomczenowski. W 3. minucie Ukrainiec miał świetną okazję do zmiany wyniku, ale nie powtórzył swojego wyczynu z ostatniego meczu z Wisłą Kraków. Najgorsze było jednak dopiero przed Śląskiem…
Zawodnik, którego defensywa WKS-u najbardziej obawiała się przed pierwszym gwizdkiem – Konstantin Vassiljev – bardzo szybko pokazał swoje nieprzeciętne umiejętności. Estończyk obsłużył prostopadłym podaniem Przemysława Frankowskiego, a ten po minięciu obrońcy Śląska bez problemu trafił do siatki.

Dziewięć minut później kibice zgromadzeni na Stadionie Wrocław mieli małą powtórkę z rozrywki. Po błędzie defensywy Śląska do bramki znów trafił Frankowski, a swoją piątą asystę w tym sezonie zaliczył… Konstantin Vassiljev. Śląsk nie był w stanie jakkolwiek przeciwstawić się świetnej grze lidera Ekstraklasy z Białegostoku.

Wydawało się, że piłkarze Śląska wyjdą na drugą połowę o wiele bardziej skoncentrowani, ale rzeczywistość okazała się inna. Wystarczyło 5 minut, żeby Jagiellonia wykorzystała błąd w ustawieniu defensywy i podniosła prowadzenie. Vassiljev nie zaliczył trzeciej asysty w spotkaniu, bo tym razem to on pokonał Mariusza Pawełka.
WKS próbował konstruować akcję akcję w ofensywie, ale w podaniach wyraźnie brakowało dokładności.  Wprowadzenie na boisko nowych nabytków – Riery i Engelsa nie odmieniło gry gospodarzy. Jagiellonia nie starała się za wszelką cenę atakować. W drugiej połowie była raczej nastawiona na utrzymanie wysokiego prowadzenia, dlatego kibice nie widzieli wielu okazji podbramkowych. W 70. minucie strzał z dystansu oddał Jacek Góralski, ale poprzeczka uratowała Śląsk przed stratą czwartej bramki. Do czasu… W samej końcówce wynik na 0:4 ustalił Taras Romanczuk.
Miejmy nadzieję, że do czwartkowego meczu Pucharu Polski z Bytovią gra Śląska ulegnie znacznej poprawie. Oby mecz z 1. ligową drużyną przełamał niemoc Śląska i pomógł wrócić drużynie Mariusza Rumaka na właściwe tory.
*
Śląsk Wrocław – Jagiellonia Białystok 0:4 (0:2)
 
0:1 – 9’ Frankowski
0:2 – 18’ Frankowski
0:3 – 50’ Vassiljev
0:4 – 90′ Romanczuk
Śląsk: Pawełek – Zieliński, Celeban, Kokoszka, Dvali (59′ Dankowski) – Goncalves, Stjepanovic – Roman (53’ Engels), Morioka, Alavarinho – Mervo (46’ Riera)
Jagiellonia: Węglarz – Grzyb, Runje, Guti, Tomasik – Romanczuk, Góralski – Frankowski (90′ Burliga), Vassiljev (88’ Mystkowski), Chomczenowski – Świderski (68’ Maciej Górski)

Żółte kartki: 34’ Morioka, 61’ Zieliński – 70’ Guti
Sędzia: Jarosław Przybył
Widzów: 10 715

Autor | Mateusz Sładek / SlaskWroclaw.pl

– Zdjęcia | Wojciech Węgiel