Azjatycka pasja w kinie Nowe Horyzonty, gdzie z okazji 10. edycji Festiwalu Filmowego Pięciu Smaków obejrzeć będzie można dziesięć starannie wyselekcjonowanych obrazów wprost z Dalekiego Wchodu – pisze Patryk Wolny.

piec-smakow

Za niecały miesiąc startuje wrocławska dziesiąta edycja Festiwalu Filmowego Pięciu Smaków: to prawdziwa gratka dla wszystkich miłośników kina Azjatyckiego ale nie tylko, ufam bowiem, że rozsmakuje się w pięknie tych obrazów nie tylko ich zwolennik, ale także wielbiciel dobrego kina. Obrazów, które mają znacznie głębsze przesłanie niż przeciętny blockbuster z efektami za miliony zielonych dolarów i fabułą rodem z przydrożnego jarmarku z różnościami wszelakimi.

Dlatego już dziś warto zarezerwować sobie kilka godzin wolnego pomiędzy 18 a 24 listopada, kiedy to Nowe Horyzonty zaoferują swoim widzom niezwykłą podróż na drugi koniec świata, serwując dziesięć znakomitych filmów. Nie ukrywam, że jest to wydarzenie, którego z niecierpliwością wyczekuję.

W tym miejscu pokuszę się o stwierdzenie, że kino azjatyckie albo się kocha, albo nienawidzi. Takie piękne uogólnienie, ale działa, bo i niby skąd przeciętny widz w Polsce ma wiedzieć, czy kino chińskie ma coś ciekawego do zaoferowania? Nie licząc tych kilku pozycji, które oglądamy od czasu do czasu na ekranach telewizorów (Dom latających sztyletów – zna chyba każdy) jesteśmy praktycznie odcięci od kinematografii z drugiego końca świata.

Na początku listopada postaram się przybliżyć każdy z dziesięciu filmów zaplanowanych w ramach Festiwalu Pięciu Smaków. A jest o czym opowiadać, począwszy od nocy grozy, filmów: Szczurołap (The Piper) oraz Lament (The Wailing), które w Azji spotkały się z naprawdę ciepłym przyjęciem, poprzez polską wizję Mnicha z morza, skończywszy na Towarzyszce Kim w przestworzach, dziecku północnokoreańskiego reżimu, który jako ich sztandarowe dzieło reprezentował dyktaturę Kimów podczas różnych festiwali na całym świecie.

Autor | Patryk Wolny

Szczegółowe informacje dostępne na stronie kina.