Łukasz Burzyński: Jak rozpętać burzę?

Jeżeli chcielibyście się dowiedzieć, jak w koszykarskiej hali wywołać burzę, zdecydowanie powinniście zwrócić się do arbitrów niedzielnego spotkania pomiędzy Śląskiem Wrocław i Turowem Zgorzelec. Trzej panowie w szarych koszulkach, za punkt honoru wzięli sobie podgrzanie atmosfery w Hali Orbita i zafundowali wszystkim w niej zgromadzonym nie lada emocje.

Taki stan rzeczy podyktowany był chyba transmisją telewizyjną i chociaż atmosfera od początku meczu była niezła, nie zapowiadało się, że to spotkanie stanie się bardzo poważnym kandydatem do miana meczu sezonu. No bo jak to tak, derby, dwie aspirujące do podium drużyny i taka nuda? Nie, tak nie może być! A nic przecież nie wpływa tak na atmosferę w hali sportowej, jak fatalne pomyłki sędziowskie czynione wyłącznie na niekorzyść zespołu gospodarzy.

Koniec jednak żartów, bowiem cała sytuacja wcale śmieszna nie była, chociaż dla gospodarzy skończyła się happy-endem. Chwile takie jak te, które w niedzielne popołudnie oglądali kibice w całej Polsce, kładą się cieniem na sportowej rywalizacji. Tylu sędziowskich błędów i takiej fali nienawiści spływających w kierunku parkietu z trybun nie widziałem od dawna.

Myślę, że, świadomie lub nie, próbując pomóc zespołowi ze Zgorzelca, panowie arbitrzy tylko im zaszkodzili, o czym przekonywał także trener gospodarzy. Gdyby nie sportowa złość, którą sędziowie wzbudzili we wrocławskich koszykarzach, gdyby nie przytłaczający doping, który wywołali swoimi decyzjami, Turów spokojnie wygrałby to spotkanie. Prowadzeni tumultem tłumów na trybunach, okrzykami wściekłego Emila Rajkovicia, który niewiele brakowało, a rozdarłby koszulę i sam wszedł na boisko, zawodnicy Śląska tego meczu przegrać nie mogli.

Konsekwencje pracy sędziowskiej trójki są jednak dużo większe niż tylko końcowy wynik meczu. Wrogość wrocławskiej publiczności posunęła się bowiem znacznie dalej, a za niekompetencję prowadzących mecz, oberwali zgorzeleccy zawodnicy i kibice, którzy spod zachodniej granicy przybyli do stolicy Dolnego Śląska. Kluby nie darzą się wielką sympatią, a cała sytuacja jeszcze zaogniła stosunki. Zwycięstwo Śląska trochę to wszystko przyćmiło, kto wie jednak w jakim tonie wypowiadaliby się o Turowie fani Śląska, gdyby przez te kilka złych decyzji wrocławianie wróciliby do szatni na tarczy.

Można mówić, że dzięki złej pracy sędziów, obejrzeliśmy jedno z piękniejszych spotkań ostatnich lat w polskiej koszykówce, jednak czy wypaczanie sportowej rywalizacji faktycznie powinno spotkać się z akceptacją tylko dlatego, że dla pokrzywdzonych wszystko dobrze się skończyło, a emocjami można by obdarzyć kilka innych spotkań?

Autor | Łukasz Burzyński

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułGrzegorz Mazoń laureatem nagrody im. Schillera
Następny artykułSabina Misakiewicz: Improwizacje #3
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.