- KARTKA Z KALENDARZA - 17 LIPCA -


Od początku sezonu, koszykarski Śląsk spisuje się zdecydowanie powyżej oczekiwań. Hala Orbita wypełnia się po brzegi. Jeszcze lepiej wygląda to wszystko po przyjściu niesamowitego Łukasza Wiśniewskiego i Vuka Radivojevicia, który w ostatnim meczu praktycznie w pojedynkę rozstrzelał Trefla Sopot. W kontekście walki o tegoroczne podium, może się to jednak okazać zbyt mało.

- REKLAMA -

Problemy pojawiają się, kiedy spojrzymy na sytuację podkoszową Śląska. Ciężko nie zgodzić się, że Mladenović jest centrem, jak na polskie warunki, świetnym. Stawia dobre zasłony, fajnie gra tyłem do kosza, a jego haki sieją postrach. Nie ma jednak zmiennika, który po wejściu na parkiet dawałby drużynie przynajmniej połowę tego co on. Robert Tomaszek słynie bowiem nie ze świetnych umiejętności, a raczej z boiskowej głupoty, którą udowadnia praktycznie w każdym meczu.

Nie lepiej jest na pozycji numer cztery. Lawrence Kinnard nie do końca spełnia pokładane w nim nadzieje, Michał Gabiński to jednak nie ta liga, a Radek Hyży ma na karku już 38 lat i mimo ogromnej sympatii wrocławskich kibiców, nie jest w stanie pomóc kolegom. Tłoczno zrobiło się na obwodzie, ale ktoś we Wrocławiu zapomniał o strefie podkoszowej.

Najrozsądniejszym wyjściem byłaby wymiana Kinnarda na zawodnika mogącego grać na pozycjach cztery/pięć, jednak zdecydowanie bliżej kosza niż Amerykanin. Dobrzy centrzy kosztują, a Śląsk w tej chwili nie jest raczej w stanie wyłożyć sporej sumy na nowego zawodnika. Dużo taniej wyjdzie pozyskanie wysokiego silnego skrzydłowego z predyspozycjami do grania na centrze.

Tak czy inaczej, wzmocnienie pod koszem jest w tej chwili we Wrocławiu priorytetem. Nie ważne czy będzie to center, czy silny skrzydłowy, w walce o medale sprowadzenie go bądź nie, będzie miało bardzo istotne znaczenie. Czas ucieka, a nadzieje wrocławskich kibiców rosną. Mam nadzieję, że zarząd uczyni jeszcze jeden, ostatni krok w tym sezonie, resztę zostawi trenerowi Rajkoviciowi i zawodnikom, a na szyjach zielono-biało-czerwonych znów zawisną medale mistrzostw Polski.

Autor | Łukasz Burzyński

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułImprowizacje #1 – ciąg dalszy
Następny artykułEwelina Zambrzycka-Kościelnicka: Wielki brat patrzy
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.