Od dawna toczy się serial pod tytułem „Sprzedaż Śląska Wrocław”. Miasto, po kilku latach wspierania klubu i wykładania na niego ogromnych pieniędzy w końcu chce się odciąć i przekazać akcje w ręce prywatnych inwestorów. Zainteresowani w końcu się znaleźli… 

Były właściciel Lechii Gdańsk – Andrzej Kuchar – oraz prezes firmy Wratislavia – Grzegorz Ślak.

Zdecydowanie sensowniejsza wydaje się propozycja tego drugiego. I to wcale nie dlatego, że fajnie brzmiałoby „Ślak właścicielem Śląska”. Prezes firmy wchodzącej w skład grupy kapitałowej Bartimpex SA, chce bowiem posiadać 100% udziałów klubu oraz wydzierżawić stadion na 5 lub 15 lat, zależy na które źródło się powołamy.

Tutaj pojawia się problem. O cóż może chodzić jak nie o pieniądze? Zainteresowany jedynie pełnym pakietem akcji Ślak, oprócz tych posiadanych przez miasto, musi jeszcze odkupić większościowy pakiet od Wrocławskiego Konsorcjum Sportowego. Ci jednak, mimo iż zupełnie nie wspierają wrocławskiego klubu, wcale nie są skłonni go sprzedawać. Co więcej, jak poinformowało biuro prasowe firmy Hasco-Lek, rozważają oni przejęcie reszty udziałów od miasta.

Nie trzeba być wybitnym intelektualistą, żeby zobaczyć, że szefowie trzech firm wchodzących w skład Konsorcjum, w całej sytuacji zwęszyli doskonałą okazję do łatwego zarobku. Kto wie, może taki scenariusz planowali do samego początku, kiedy odkupowali akcje Zygmunta Solorza. W końcu większość pakietu nabyli za grosze, resztę mogą za kolejną czapkę gruszek kupić od miasta, a całość z dużym zyskiem sprzedać Ślakowi.

Przejęcie przez właściciela Wratislavii byłoby chyba najlepszym co może spotkać w tej chwili Śląsk. Borykający się wciąż z niespłaconym długiem zaciągniętym od miasta klub jeszcze przez dwa trzy lata będzie potrzebował podmiotu, który do jego funkcjonowania będzie dokładał. Właściciele, o ironio, WKS-u (nie chodzi tu o Wrocławski Klub Sportowy) ani miasto, nie zamierzają dłużej wykładać pieniędzy na funkcjonowanie drużyny, a zadłużenie przenosi się na kolejne sektory, w tym na pensje zawodników, którzy w założeniu mają walczyć o mistrzowski tytuł. Przejęcie klubu przez Kuchara wiele nie zmieni, bowiem jego celem nie jest posiadanie 100% akcji. Wystarczy mu jedynie pakiet większościowy.

Ślak jest bardzo zdeterminowany aby wejść w sport, gdyż jak sam przyznał jest to świetny sposób na promocję również swojej firmy. Przeszkodą może okazać się chciwość Wrocławskiego Konsorcjum Sportowego. Mam nadzieję, nie zniechęci ona biznesmena, który jest światełkiem w tunelu dla pogrążonego w długach Śląska.

Autor | Łukasz Burzyński

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułImprowizacje #4
Następny artykułEwelina Zambrzycka-Kościelnicka: Przepraszam, awaria
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.