Łukasz Burzyński: Licencja na katowanie

Kilka dni temu, Sąd Rejonowy w Strzelinie ostatecznie zakończył sprawę 47-letniego Mieczysława K., który w sierpniu 2015 roku, w Pławnej koło Strzelina na Dolnym Śląsku, nabitą gwoździami deską, niemal na śmierć skatował swojego psa. Zwierzę uratowali weterynarze, którzy przez kilka dni walczyli o jego życie. Sędzia wziął pod uwagę opinię biegłego lekarza i uznał sprawcę za niepoczytalnego w chwili popełnienia zbrodni. W związku z tym, kara jaką otrzymał wydaje się śmieszna. 8 miesięcy prac społecznych, po 30 godzin każdego miesiąca.

Kara, jaką sąd wymierzył za ten bestialski czyn wydaje się nie tylko nieadekwatna, ale wręcz przerażająco niesprawiedliwa. Takie sytuacje, nagłaśniane przez media, powinny być przestrogą dla tych obywateli, którzy nie potrafią utrzymać swoich nerwów na wodzy. Tymczasem jednak, sądy dają swoiste przyzwolenie na katowanie zwierząt. Czymże bowiem jest te kilka godzin w tygodniu, wobec cierpienia, jakiego doświadczył pies? Czy naprawdę taka kara będzie impulsem pojawiającym się w przyszłości z tyłu głowy, kiedy komuś wpadnie do głowy wziąć kawałek deski i postanowić wyżyć się na psie, kocie czy innym z pupili?

Polskie sądy raz po raz udowadniają, że prawo skonstruowane jest w zły sposób. Zastanawiam się, czy w jakiejkolwiek sprawie, niezależnie czy idzie o znęcanie się nad innym człowiekiem, zwierzęciem, skatowanie, pobicie, zabójstwo, afekt powinien być brany pod uwagę. Czy to, że ktoś był niepoczytalny w chwili popełnienia zbrodni sprawia, że ofiarę mniej bolało, że mniej cierpiała? Jakie znaczenie ma, na co wściekł się właściciel Fuksa, że swoją złość postanowił wyładować się na swoim psie?

Obrońcy praw zwierząt raz po raz protestują przeciwko tak lekkim wyrokom, jednak ich sprzeciwy zdają się na nic. W mediach raz po raz słyszy się, że bestia w ludzkiej skórze zostaje potraktowana w łagodny sposób tylko dlatego, że ktoś mądry uznał go niepoczytalnym w chwili popełnienia czynu. Swoje znaczenie ma tutaj także fakt, że istotą pokrzywdzoną nie był człowiek, tylko zwierzę. A przecież zwierzęta często dużo bardziej zasługują na godne, spokojne życie, niż niejeden człowiek. Póki co jednak skazane są na ludzi takich jak 47-letni mieszkaniec Pławnej, którzy od wymiaru sprawiedliwości otrzymują swoistą „licencję na katowanie”.

Autor | Łukasz Burzyński