Łukasz Burzyński: Return Dutkiewicza – światowy tenis wraca

Po pięciu latach przerwy, światowy tenis powróci do Wrocławia i chociaż Wrocław Open 2015 nie zgromadzi największych gwiazd tej dyscypliny, bowiem startować będą zawodnicy spoza czołowej 50-tki rankingu, emocji na kortach nie powinno zabraknąć. Patrząc z trochę mniej sportowego punktu widzenia, impreza z pewnością będzie kolejną okazją na promocję miasta, które na jej organizację przeznaczyć ma około 700 tysięcy złotych. Pytanie jednak, czy tenis ma szansę przebić się w i tak już tłocznym środowisku wrocławskiego sportu?

Medialnie, cała impreza prawdopodobnie utonie w gąszczu informacji. Do walki o ligowe punkty wrócą w tym samym czasie piłkarze Śląska, świetny sezon kontynuować będą koszykarze, koszykarki i siatkarki, kolejne boje o utrzymanie w lidze stoczą szczypiorniści i coraz więcej będzie się mówiło o niepewnych przyszłości żużlowcach. Jedyną szansą Wrocław Open na zaistnienie w mediach, będzie sukces któregoś z dwójki dolnoślązaków: pochodzącego z Bolesławca Łukasza Kubota i mocno związanego z Wrocławiem głogowianina – Michała Przysiężnego.

Pomimo tłoku, jaki ostatnio panuje we wrocławskim sporcie, Hala Orbita powinna wypełnić się po brzegi. Wrocław lubi tenis i za nim tęskni, co świetnie było widać  podczas meczu ze Słowenią w ramach Pucharu Davisa z początku 2013 roku, kiedy to kibice do ostatniego miejsca zapełnili jeszcze większą przecież Halę Stulecia.

Powrót wielkiego tenisa do stolicy Dolnego Śląska cieszy także z innego względu. To kolejna dyscyplina, w której Wrocław odgrywa kluczową rolę, a tenisiści z regionu w końcu mogą zagrać przed własną publicznością. Kubot czy Przysiężny z pewnością przyciągną wielu widzów, także tych najmłodszych, którzy być może zapragną iść w ich ślady. Kto wie, może dzięki temu, w kolejnych latach znów będziemy cieszyć się z sukcesów, jakie w ostatnich latach odnosili polscy tenisiści.

Cieszy też, że krytykowany za wydawanie olbrzymich pieniędzy na  sport, Rafał Dutkiewicz nie pęka pod naporem nieprzychylnych głosów i inwestuje w kolejne imprezy czy też wspiera organizację kolejnych wydarzeń. To głównie dzięki niemu, Wrocław powoli nawiązuje do tradycji z lat 70-tych ubiegłego wieku, kiedy był sportową potęgą nie tylko na skalę krajową, ale także europejską. Żadne inne polskie miasto obecnie nie prezentuje się tak fantastycznie na sportowej mapie świata. Warto o tym pamiętać, bowiem zmagania na wrocławskich arenach, poza emocjami jakich dostarczają kibicom, są także świetną wizytówką rozdawaną całemu światu.

Autor | Łukasz Burzyński