Maciej Kowalczyk: Euro Orłem, ale czy ktoś patrzy na Centenario?

Euro trwa w najlepsze. Polska wygrała pierwszy historyczny mecz w historii występów na Euro. To nic że z Irlandią Północną. To nic. Reprezentacja Polski wygrała przede wszystkim wreszcie ze sobą, z presją, z hula hop, ułańską fantazją i wykazała się wreszcie cierpliwością, bezczelnością (Kapustka) i jednak dopisanym szczęściem jak to powiedział Błaszczykowski („tym razem się udało”).

Abstrahując od tego, choć trudno, wiem, ale abstrahując, czy ktoś się przygląda temu co dzieje się po drugiej stronie? Copa America Centenario – tak brzmi pełna nazwa trwającej właśnie edycji mistrzostw w tym wypadku obu Ameryk. Setna, jubileuszowa edycja Copa America rozgrywana jest w dziwnym miejscu bo w Stanach Zjednoczonych, ale do tego zaraz wrócę. Właśnie kończy się runda grupowa, wyłonieni zostali ćwierćfinaliści. Co się tam dzieje? Czy ktoś to w ogóle ogląda? Brazylia, Urugwaj poza turniejem! Przebojem do rundy ćwierćfinałowej przechodzi rewelacja turnieju Wenezuela!

Copa America w USA. Hmm. Porządkując fakty Copa America to zawsze były mistrzostwa Ameryki Południowej. Zdarzało się jednak że zapraszano na turniej drużyny spoza federacji CONMEBOL, np. Japonię, Australię lub właśnie USA (przyległe do federacji CONCACAF). Z okazji setnej edycji i dobremu amerykańskiemu lobbingowi turniej udało się sprowadzić właśnie do Stanów i obie federacje połączyły siły by stworzyć turniej o puchar „Obu Ameryk”. Ładne to i szczytne, i całkiem sensowne. Niestety Amerykanów niespecjalnie to obchodzi – stadiony pustawe, nawet na meczu USA nie było kompletu. Szkoda więc trochę turnieju. Ale kibicuję przede wszystkim Amerykanom, którzy pod wodzą Jürgena Klinsmanna wyszli z grupy. Oby zaszli jak najdalej, może to troszkę spopularyzuje piłkę nożną, bo jak do tej pory legendarni europejscy emeryci, którzy tam występowali i występują (Beckham, Pirlo, Henry) zrobili bardzo mały kroczek by w tym pomóc (mimo najlepszych intencji i wiary we własną piłkarską legendę). Amerykanie wolą kosza, bejsbol i swój Futbol. Niech odniosą sukces w nogę może uwierzą wtedy, że to najpiękniejszy sport na świecie!

A Euro? Z trzeciego miejsca też się wychodzi z dobrymi statami. Czy jak wyjdziemy z trzeciego to będziemy mieli satysfakcję? Może lepiej odpaść jak Brazylia albo Urugwaj? No nie wiem.

Autor | Maciej Kowalczyk


MACIEJ KOWALCZYK – absolwent łódzkiej filmówki. Obecnie aktor Wrocławskiego Teatru Współczesnego, można zobaczyć go następujących rolach:

  • Dyzio w: Kotlina wg O. Tokarczuk, reż. A.Olsten [Wrocławski Teatr Współczesny, 2013]
  • Jakub Biały w: Bramy raju, J. Andrzejewski, reż. P. Passini [Wrocławski Teatr Współczesny, 2014]
  • Colin w: Tajemniczy ogród, A.Jakimiak [autorski scenariusz inspirowany powieścią Frances Hodgson Burnett pod tym samym tytułem], reż. Katarzyna Szyngiera [Wrocławski Teatr Współczesny, 2014]
  • Gnat w: Radio Armageddon. Transmisja, J. Żulczyk [adaptacja T. Hynek,  J. Żulczyk], reż. Tomasz Hynek [Wrocławski Teatr Współczesny 2014]
  • Fritz Roberth w: Koniec świata w Breslau, A. Olsten, K. Kopka wg M. Krajewskiego, reż. A. Olsten [Wrocławski Teatr Współczesny, 2015]
  • Głodomór w: Odejście głodomora, T. Różewicz, reż. A. Ficowski [Wrocławski Teatr Współczesny, 2015]
  • Płaszcz w: Silesia, Silentia, L. Amejko, reż. M. Fiedor [Wrocławski Teatr Współczesny, 2016]

 

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułKadry Wrocławia
Następny artykułPodelektujmy się kulturą
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.