- REKLAMA -

Ze Śląskiem Wrocław był ośmiokrotnym mistrzem Polski w koszykówce. Po zakończeniu kariery, spróbował futbolu amerykańskiego i… od razu zdobył mistrzostwo! Teraz został ambasadorem.

Maciej Zieliński to legenda koszykarskiego Śląska. Z tą drużyną ośmiokrotnie zdobył mistrzostwo Polski, trzykrotnie Puchar Polski i dwukrotnie Super Puchar. Niewiele osób jednak wie, że oprócz tego ma na swoim koncie jeszcze jeden tytuł – mistrza Polski 2007 roku z drużyną The Crew w futbolu amerykańskim.

Nie wiem, czy można to nazwać graniem. Powiem tak. Wystąpiłem w jednym spotkaniu – wspomina koszykarz.

To jedno spotkanie wystarczyło, aby zdobyć tytuł mistrza Polski. Co ciekawe, Maciej Zieliński zagrał wtedy w swoich butach… do koszykówki. Jak widać, towarzyszyła mu nawet po zakończeniu kariery.

Maciej Zieliński

Miłością do futbolu „zaraził” się podczas studiów w Stanach Zjednoczonych. Po powrocie do Polski, nadal grał w koszykówkę, jednak gdy dowiedział się, że powstała drużyna futbolowa, postanowił spróbować.

Trenowałem parę miesięcy, a potem był ten jeden jedyny mecz, w którym wystąpiłem. To była bardzo fajna przygoda i dla mnie i dla reszty chłopaków. Mogę powiedzieć, że to super uczucie, że oprócz ośmiu mistrzostw Polski, które zdobyłem, mam jeszcze to jedno dodatkowe. I to z zupełnie inną dyscypliną – mówi Maciej Zieliński.

Koszykarz nie zdecydował się jednak na dalsze treningi ze to, że nie chciał złapać żadnej kontuzji ani jak sam mówił – połamać się na „stare lata”.

– Z jednej strony futbol to bardzo widowiskowa i dynamiczna dyscyplina. Z drugiej strony jest też bardzo kontuzjogenna, nawet bardziej niż koszykówka. Choć bardzo lubię kontakt fizyczny, stwierdziłem, że lepiej nie dać się połamać w futbolu. Organizm też był już wycieńczony po całej karierze koszykarskiej – dodaje sportowiec.

Maciej Zieliński

Mimo że sam grał tylko raz, od początku był obecny przy rozwoju tej dyscypliny w Polsce. Jak wspominał, teraz we Wrocławiu jest piękny stadion, wcześniej zawodnicy z nim włącznie, grali na jakiejś górce.

– Cieszę się, że widziałem początki tej dyscypliny. Droga z tej górki, na której graliśmy, tutaj jest długa. Minęło parę lat, jednak widać tę ciężką pracę, która teraz procentuje. Widać, jak bardzo ta dyscyplina się rozwija – mówi koszykarz.

Teraz został jednym z ambasadorów futbolu amerykańskiego.


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcia: Ola Sopuch