Major na swoim blogu odniósł się do „Pomarańczyka”. Jego wpis publikujemy poniżej.

Na wstępie pragnąłbym podziękować założycielom strony na Facebook  “Wrocławianie przepraszają Majora”. Jest mi szczerze i po ludzku miło, że zareagowaliście na paszkwil pod moim adresem serwowany z pieniędzy podatników w  miejskim Teatrze Współczesnym we Wrocławiu.

Dziękuję też dziennikarzom, którzy przyczynili się do naświetlenia skandalicznych zachowań (niestety już nie pierwszych) w magistracie Wrocławia. Moją reakcją na to co działo się w tym urzędzie miejskim od trzech kadencji pod wodzą pana Dutkiewicza był list, już drugi z kolei, do Ministra Kultury Bogdana Zdrojewskiego.

Z uwagi na fakt, iż obydwa listy pozostały bez odpowiedzi, choć dotykają spraw istotnych, postanowiłem je upublicznić na moim blogu. Nim jednak przejdę do tego, pozwolę sobie na pewne wprowadzenie w temat dla tych czytelników, którzy nie znają przebiegu dziwnej, żenującej, aby nie powiedzieć urągającej kulturze sytuacji, która towarzyszy tej korespondencji w jedną stronę.

17 maja br w miejskim Teatrze Współczesnym we Wrocławiu miała miejsce premiera sztuki pt. Pomarańczyk. Charakter tego dramatu dziennikarze i widzowie (oraz ja po zapoznaniu się z treścią) odczytali jako brutalny atak wymierzony w moją osobę. Jak się wkrótce okazało, “konsultantem” i “inspiracją” przy powstawaniu tej sztuki był przyjaciel autora, a zarazem miejski urzędnik wysokiego szczebla – dyrektor biura promocji Wrocławia – Paweł Romaszkan. Zostało także ustalone, iż Teatr Współczesny uzyskał część środków na wystawienie tego spektaklu od Ministra Kultury – Bogdana Zdrojewskiego, co ciekawsze jako projekt w ramach programu kulturalnego Europejska Stolica Kultury 2016.

Nie będę się rozwodził na ten temat. Osoby zainteresowane sprawą zapraszam na stronę Wrocławianie przepraszają Majora na Facebook, gdzie umieszczane były przez administratorów artykuły dotyczące sprawy. Nadmienię tylko, iż świadek Romaszkan pod spadającą na jego głowę Niagarę zarzutów musiał pożegnać się z przyjemną pozycją szefa promocji. Prezydent Dutkiewicz go zdymisjonował, lecz nie zwolnił z pracy w urzędzie miejskim.

Ponieważ już wcześniej uprzedzałem Ministra Zdrojewskiego, że Magistrat Wrocławia to dziwne i podejrzane towarzystwo, po ostatnich atakach skierowałem do niego kolejne pismo, które tu załączam. Zaproponowałem w nim, aby Pan Minister środki krajowe na projekt ESK 2016 przekazywał z pominięciem urzędu miejskiego.

Najlepiej by było, aby wrocławianie wyłonili spośród siebie przedstawicieli różnych środowisk i utworzyli obywatelskie ciało – fundację lub stowarzyszenie, które stało by się partnerem dla Ministerstwa i aby to ono zajmowało się w imieniu mieszkańców finansowaniem projektów związanych z ESK 2016. Byłoby to przynajmniej formą realnej aktywizacji społeczności wrocławskiej i budowałoby fundamenty pod dalszy jej rozwój. Byłoby to ucieleśnieniem myśli przewodniej aplikacji wrocławskiej – zwiększenia udziału obywateli w kulturze.

 

Listy wysłane do List do Ministra Bogdana Zdrojewskiego