Oburzeniu nie ma końca, informacja o decyzji ministra Glińskiego błyskawicznie obiegła Internet, burząc idylle miłośników literatury. Jednak, czy diabeł jest rzeczywiście taki straszny jak go malują? – sprawdza Patryk Wolny.

Wychodzi na to, że nie. Nim jeszcze na ulicach zdążyły zapłonąć stosy nienawiści skierowanej w stronę Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego minister Gliński uspokaja, żadna decyzja jeszcze nie zapadła, możemy spać spokojnie.

Pomijając jednak wycieczki polityczne związane z sympatią lub też jej brakiem do obecnego rządu i jego decyzji, warto na chłodno zastanowić się, czy faktycznie jest się czego obawiać. Ustawa, jak pięknie nie wyglądałaby na papierze, w rzeczywistości mało komu się podoba, dlatego jej zaakceptowanie oznacza nic innego, jak kolejny wizerunkowy strzał w kolano. Pytanie, czy w tym konkretnym przypadku gra jest warta świeczki. Oczywiście, wiadomo, książka nie kiełbasa, żeby była w promocji, z drugiej strony, nawet najlepsza wędlina nie zrobi z narodu ludzi światłych.

Zakładając jednak, że ustawa zostanie podpisana i czeka nas mroczna przyszłość z książkami po 40, czy 50 zł za sztukę. Wierzę, że zmieni to niewiele, mamy jedną bardzo cenną cechę: potrafimy się dostosować do wielu na pozór niekorzystnych warunków. Wzrost ceny zapewne wpłynie ożywczo na handel literaturą na drugą rękę, zamiast chomikować będziemy przekazywać dalej. Inna sprawa, że roczne ograniczenie dotyczące ceny nie wpłynie negatywnie na promocje starszych pozycji, nie przestaną one nagle obowiązywać, podejrzewam, że wręcz przeciwnie, internetowe księgarnie na nich właśnie postarają się odrobić straty poniesione w segmencie nowości.

Biorąc pod uwagę powyższe czytelnictwo wcale nie spadnie, jeśli bowiem ktoś chce czytać, będzie robił to dalej, choćby miał ograniczyć się do oferty miejscowej biblioteki czy książek wydanych przed kilku laty. Natura nie znosi próżni.


Autor: Patryk Wolny


Festiwal Dramatu STREFY KONTAKTU
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułImmersja doskonała
Następny artykułWojciech Mecwaldowski na Europejskiej Nocy Literatury
Pisze, ponieważ uważa, że tak właśnie należy. Wielbiciel dobrego kina, ale i mocnego reportażu, gdzieś w głębi wierzy, że styl nowego dziennikarstwa przebije się kiedyś do głównego nurtu.