Marcin Torz: Zamiast spraw, do których można się dowalić

Od trzech dni, co chyba nie za dobrze o mnie świadczy, zastanawiam się co mam dla Państwa napisać.

  Miałem kilka pomysłów. Nawet zacząłem już pisać o coraz słabszych pomysłach na imprezy na Stadionie Wrocław, bo moim zdaniem wydarzenia tam organizowane są coraz nudniejsze. Ale dowiedziałem się, że szykowane są takie bomby, że wytykanie teraz czegokolwiek będzie robieniem z siebie idioty.

  Zastanawiałem się też nad wyśmianiem nowej koncepcji zachowań urzędników urzędu miejskiego, która ma niby doprowadzić do tego, że mieszkańcy nie będą już traktowani jak intruzi. Ale to akurat może poczekać. Może coś się zmieni – dajmy urzędnikom szansę.

 Jednocześnie zainteresowałem się kolejną próbą stworzenia targowiska – tym razem przy ul. Grabiszyńskiej. Ma to być konkurencja dla Świebodzkiego. Jakoś niedobrze mi się robi na samą myśl. Na szczęście prób stworzenia tego typu bazarów było już wiele i zdecydowana większość nie wypaliła. Miejmy nadzieję, że teraz też tak będzie. Uznałem ostatecznie, że napiszę o… sobie.

  I tak mam etykietkę narcyza, więc nikt kto mnie zna, nie powinien być specjalnie zdziwiony. No i zależy mi na takiej prywacie. Chciałbym bowiem poinformować świat, że wreszcie jestem szczęśliwie zakochany. Po 7 miesiącach starań, udało mi się doprowadzić do wzajemności w tym uczuciu. Moja, hmm…, narzeczona ma na imię Katarzyna i jest najcudowniejszą kobietą na Ziemi. Działa na mnie uspokajająco, no i pozwala się rozwijać. Na różnych płaszczyznach, również w kuchni. Gotowanie jest jej wielkim atutem. Ma też oczywiście inne plusy – zakładam, że części jeszcze nie ujawniła. Co prawda jest też adwokatem, ale jakoś dziwnie spokojny jestem, że kłopotów formalno-prawnych nie będzie. Ślub planujemy na wrzesień. Gdybym miał wskazać dwa najpiękniejsze momenty mojego życia, to bez wahania wymieniłbym narodziny Ignacego i wyznanie miłości przez Kasię. Z tego miejsca chciałbym Kasi za wszystko co przed nami z góry podziękować. Bardzo Cię kocham!

Autor | Marcin Torz

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułEwelina Zambrzycka-Kościelnicka: Przepraszam, awaria
Następny artykułSportowy raport #43 (24.04.2015)
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.