Napastnik Śląska Marco Paixao wznowił w środę treningi po urazie kolana, jakiego nabawił się w poprzednim tygodniu.

Paixao Marco

Portugalczyk na piątkowym treningu podczas walki o piłkę zderzył się z Adamem Kokoszką, a efektem tego starcia był uraz kolana. Kontuzja nie była poważna, ale wyłączyła najlepszego snajpera wrocławian na kilka dni z treningów oraz uniemożliwiła mu występ w niedzielnym sparingu z czeskim FC Hradec Kralove.

Przez ostatnie dni napastnik WKS-u pozostawał pod opieką klubowych fizjoterapeutów, którzy robili wszystko, by jak najszybciej postawić Paixao na nogi. W ruch poszły nawet pijawki, które szybko zmniejszyły obrzęk na kolanie Portugalczyka.

– Po raz pierwszy miałem stawiane pijawki i było to dosyć dziwne dla mnie uczucie. Zabieg okazał się jednak niemal bezbolesny, a przede wszystkim bardzo szybko przyniósł efekty – opowiada Marco Paixao, który dziś po raz pierwszy trenował z drużyną po zderzeniu z Adamem Kokoszką. – Czuję się bardzo dobrze, a noga mnie nie boli. Jestem gotowy na mecz z Lechem nawet nie na sto, ale na dwieście procent – deklaruje najlepszy snajper Śląska.

W dzisiejszych zajęciach wziął także udział Lubos Adamec, który ostatnio nie trenował z powodu ostrego przeziębienia. Wciąż indywidualnie ćwiczył za to Dalibor Stevanović.

Źródło | SlaskWroclaw.pl
Foto | Śląsk Wrocław S.A.