- REKLAMA -

Przez całe moje nie tak krótkie życie w ze sportu najbardziej lubiłam kolegów z działu sportowego jednej z redakcji, w której miałam okazję pracować. Było tak do czasu, aż trafiłam na książkę „Piłkomatyka, matematyczne piękno futbolu”, dzięki której po raz pierwszy naprawdę emocjonowały mnie futbolowe rozgrywki!

Myślę, że wiem skąd wzięła się moja ambiwalencja wobec futbolu. Nie, nie z faktu, że przez większość lat mojego życia częściej słyszałam skandowanie „nic się nie stało”, niż widziałam fajerwerki po wygranej. Nawet nie dlatego, że chuligaństwo na rodzimych stadionach działa na mnie wyjątkowo odrzucająco. Wzięło się to ze słowotoku komentatorów sportowych. Spędziłam setki godzin w roli przypadkowego słuchacza rozemocjonowanych dyskusji różnej maści komentatorów sportowych, które dobiegały do mnie – czy tego chciałam, czy nie – zawsze, gdy mój mąż oglądał mecz. Jako, że niezbyt interesowała mnie sytuacja na murawie, wyraźnie słyszałam cały brak racjonalności tych wypowiedzi i nieodmiennie odnosiłam wrażenie, że nie słucham fanów i znawców sportu, lecz pięciolatków kłócących się w piaskownicy o łopatkę.

Pewnie dlatego lekturę wydanej niedawno przez CC Press książki profesora matematyki Davida Sumptera odkładałam przez wyjątkowo długi czas. Już okładkowe zdjęcie z piłkarzem składającym się do uderzenia działało na mnie zniechęcająco. Ale obowiązkowość wzięła górę i któregoś pięknego majowego popołudnia otworzyłam książkę na pierwszym rozdziale zatytułowany „Nigdy niczego nie przewiduję i nigdy nie będę” i… wpadłam jak piłka w pustą bramkę.

David Sumpter, zawodowo  profesor matematyki stosowanej kierujący grupą badawczą zajmującą się zachowaniami zbiorowymi, a prywatnie zapalony miłośnik piłki nożnej, pokazał mi to, co leży u samej podstawy futbolu: niezachwiana logika i strategia. Właśnie tego było mi trzeba. Kiedy opowiadał o geometrycznych ustawieniach drużyn, wyjaśniając precyzyjnie dlaczego ustawienie oparte na trójkątach rozwartokątnych jest tym najbardziej wydajnym, pierwszy raz zobaczyłam ruch na boisku jako układ z góry zaprogramowany o zamkniętej liczbie ruchów. Gdy tłumaczył, że choć teoretycznie bramka może wpaść w każdej z 90 minut meczu, to jednak liczba goli jest statystycznie możliwa do przewidzenia dzięki tzw. rozkładowi Poissona, spojrzałam na zakłady bukmacherskie nie jako na grę losową, lecz możliwy do przewidzenia układ. Czytając o możliwości użycia analiz Big Data do celów sportowych oczy robiły mi sie okrągłe jak pięciozłotówki.

Czy „Piłkomatyka, matematyczne piękno futbolu” jest książką dla wszystkich fanów piłki nożnej? Szczerze nie wiem, a nawet wątpię.  Ci, którzy będą szukali w niej tanich sensacji i cudownych sposobów na wygranie meczu raczej się zawiodą. Za to będzie to znakomity przewodnik po meczach dla tych wszystkich, którzy chcą zrozumieć jak się tworzy strategię, zespół i dlaczego nauka jest wyjątkowo pomocna w każdej dziedzinie ludzkiego życia. Ja wiem, że po lekturze książki z radością obejrzę przynajmniej kilka meczy zbliżających się mistrzostw, by skonfrontować zdobytą wiedzę z rzeczywistością.


Autorka: Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka