Najnowsza muzyczna produkcja filmowa „Metallica: Through the Never” wbiła mnie w fotel. Koncert Metalliki z fabułą w tle to majstersztyk. Bawiłem się świetnie, bo siedziałem w trzecim rzędzie na filmie 3D i co rusz miałem wrażenie, że James Hetfield zaraz wybije mi oko gryfem swojej gitary. 

mat. prasowy

Dodatkowego smaczku dodawał fakt, że w filmie koncert Metalliki zaczynał się dokładnie o godz. 20… czyli o tej, o której projekcja filmu w Multikinie. Razem z głównym bohaterem Tripem przemierzaliśmy ulicę miasta w celu dostarczenia benzyny (wiem jak absurdalnie to brzmi, on też wolałby być na koncercie). Miasto zachwyca w 3D i licznymi efektami specjalnymi (jak chociażby rozbicie szyby). Miałem jednak lepiej od Tripa, bo przez cały czas towarzyszyła mi muzyka i niejako równolegle oglądałem koncert. Koncert, który wbijał mnie coraz głębiej w fotel. Otwarta z każdej strony scena pokazała jak trudnym logistycznie wydarzeniem jest koncert takiego zespołu. Szczególnie, gdy chce się mieć wiele efektów specjalnych i pokazać wielkie show. Nie obyło się też bez awarii, którą muzycy skwitowali tekstem: „nie potrzebujemy fajerwerków”. I rzeczywiście były one jedynie smacznym dodatkiem do genialnej muzyki. Metallika po prostu wymiatała. 

 Tymczasem Trip ze swoim małym ludzikiem z lusterka w aucie, niczym „Master of Puppet” dążył do osiągnięcia celu.  Jak to wszystko się skończyło warto przekonać się samemu. Dość powiedzieć, że jak niemalże wszyscy na sali, zostałem aż do końca napisów, bo Metallica wciąż grała. I gdyby grała dalej, to jeszcze siedziałbym tam jak zahipnotyzowany. Myślę, że władze Stadionu Miejskiego powinny obejrzeć ten film-koncert, bo taki koncert z otwartą sceną to byłby prawdziwy Entertainment przez duże „E”. Jeżeli mnie posłuchają, to muszą się spieszyć, bo film w Multikinie wyświetlany jest tylko do czwartku. Oczywiście, zawsze o godz. 20. Wy też się spieszcie!

mat. prasowy

 

mat. prasowy

 

Autor: Daniel E. Groszewski

 

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPoniedziałkowy Daniel E. Groszewski: Kręci mnie to!
Następny artykułRańda trenerem ósemki na polibudzie
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.