- KARTKA Z KALENDARZA - 20 LIPCA -


- REKLAMA -

„Mewa” Antoniego Czechowa w reżyserii Grzegorza Wojdona, to drugi spektakl dyplomowy studentów IV roku wydziału aktorskiego wrocławskiej PWST. Premiera w niedzielę, 31 stycznia.

Po wystawieniu „Biesów” Fiodora Dostojewskiego młodzi aktorzy ponownie pochylili się nad literaturą rosyjską.

– To najtragiczniejsza z komedii literatury. Sztuka ponadczasowa. Mówi o rzeczach, które funkcjonują od zawsze: miłość czy zawiść. Nie odkrywamy Ameryki, nie odwracamy kota ogonem, czy jak mówią Czesi „up side down”. Siła spektaklu tkwi w tekście, w tych młodych zdolnych ludziach. Podchodzimy do tematu jak najbardziej klasycznie – mówi Grzegorz Wojdon, reżyser.

Świat Czechowa jest światem, w którym ludzie po prostu są, bez nachalnego bycia. W codziennych zwykłych relacjach tworzą coś niezwykłego. I to jest piękne w tym Czechowie – opowiada Artur Bocheński, sceniczny Borys Trigorin.

– Z Grzegorzem robiliśmy na drugim roku studiów „Trzy siostry”. Wtedy postanowiliśmy go poprosić, żeby wyreżyserował nam dyplom. Po tych dwóch miesiącach pracy sądzimy, że to był najlepszy możliwy wybór i najlepsza decyzja – zdradza Karolina Synowiec, asystentka reżysera, sceniczna Paulina.

– Dla mnie to zaszczyt, że mogłam zagrać Ninę. Czytając „Mewę” od początku zakochałam się w tej postaci. Nie ukrywam, że bardzo chciałam ją zagrać i gdy podczas pierwszego spotkania dowiedziałem się od reżysera, że właśnie ją zagram, serdecznie mu dziękowałam. On odrzekł: oddaj mi to na scenie – wyznaje Pola Błasik, sceniczna Nina Zarieczna.

– Jesteśmy w tym wszystkim razem. Zależy nam, żeby widz w tym spektaklu mógł coś z nami przeżyć – kończy Michał Wolny, sceniczny Siemion Miedwiedienko.

Autor | Daniel E. Groszewski

Zdjęcia | Marek Maziarz / BTW photographers

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułRadosław Sikora: Zaszczyt nad zaszczyty
Następny artykułKocham Kino: Na granicy
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.