Michał Hernes: Bogowie i pejcze

Polskie kino ma się ostatnio bardzo dobrze i święci triumfy. Nie brakuje też wstydliwych wyjątków od reguły, których oglądanie boli niczym uderzenie pejcza.

1 kwietnia zostaną rozdane Węże, czyli nagrody za złe polskie filmy. Najwięcej nominacji, bo aż dwanaście, zdobyło „Obce ciało” Krzysztofa Zanussiego. W kategorii najgorszy filmowy duet nominowano Agnieszkę Grochowską z… pejczem. Zanussi pewnie potraktuje to jako kolejny spisek feministek, wszak jego zdaniem „feminizm jest jak cholesterol”. Słynny polski reżyser raczej nie pójdzie w ślady Paula Verhoevena, który nie tylko odebrał Złotą Malinę za „Showgirls”, ale miał odwagę wyznać, że nie mógł mu się udać film o współczesnej Ameryce, której – jako obcokrajowiec – nie rozumie. Zanussiemu wydaje się tymczasem, że podąża z duchem czasu, czego zaprzeczeniem są drętwe dialogi w jego ostatnich filmach i czarno-biały obraz świata. Na szczęście młodsi filmowcy i producenci mają większe wyczucie, co doceniło jury Orłów, nagradzając między innymi „Bogów” Łukasza Palkowskiego i „Miasto 44” Jana Komasy. Obie te produkcje to powiew świeżości, dowodzący, że w polskim kinie idzie nowe. Wierzę, że będzie w nim miejsce także na pejcz, choć użyty sensowniej niż u Zanussiego.

Autor | Michał Hernes

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułSiedem minut po północy [RECENZJA]
Następny artykułEwelina Zambrzycka-Kościelnicka: Matka Polka Feministka
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.