Michał Hernes: Czy we Wrocławiu narodzi się Ziomalstwo Socjału? Koniec nierówności społecznych to utopia

Dyskusji o nowobogackiej elicie i nierównościach społecznych przyglądałem się w czasie czytania opowiadań polskiego mistrza literatury SF, Jacka Dukaja, które skłoniły mnie do refleksji na temat korzeni nierówności społecznych, zła i niesprawiedliwości. Zastanawiałem się, czy i w jaki sposób można te problemy rozwiązać.

W znakomitym, przejmującym opowiadaniu „Król bólu i pasikonik” pojawia się następująca refleksja:

„Skąd zło? Dlaczego miliardy cierpią? Kto to sprawił? Krwiożerczy kapitaliści. Żydzi, masoni, kryptokomuniści, Kościół katolicki, rząd Stanów Zjednoczonych, Bank Światowy, biurokraci brukselscy, Wall Street. Bezduszne media. Inżynierowie AG. Iluminaci(…) Spisek CIA. Chińczycy(…) To zło, to zło największe, które jednym posunięciem zsyła cierpienie na miliony, które decyduje o dobrobycie nielicznych i nędzy mas, ono nie pochodzi z duszy żadnego człowieka. Nie ma jednej, prostej przyczyny- dlatego pozostaje nienazwane i twarzy muszą mu użyczać filmowe łotry(…) W chaosie, w bałaganie, w nieuporządkowanym ruchu milionów jednostek, w ślepej zbieraninie wszelkich możliwych poglądów, metod i celów- tam jesteś bezpieczna, tam zawsze będziesz miała dokąd uciec, zawsze ktoś cię ochroni. Chaos nie jest zdolny do wielkiego dobra, nie potrafi działać dla wielkich idei, nie zbuduje Chińskiego Muru, nie zaprowadzi jednym dekretem szczęścia i dobrobytu na całej Ziemi- ale z tych samych przyczyn nie jest też zdolny do wielkiego zła, nie buduje obozów koncentracyjnych i łagrów, nie spuszcza bomb atomowych, nie zniewala narodów, nie przymusza ludzi do podłości. To wielkiego porządku winniśmy się bać. Niech cię nie zwiedzie retoryka: terroryści zawsze działali w imię porządku- zniszczyć stary, by zastąpić go nowym.”

Czy istotnie jednym rozwiązaniem jest zdać się na chaos i szukać utopii w anarchii? Niekoniecznie. Jak rozwiązać problem nierówności społecznych? W innym opowiadaniu, „Crux”, napisał Jacek Dukaj:

„Ostateczną tragedią i pogrzebem proletariatu okazało się więc nie to, że werki odebrały ludziom pracę, lecz- że dały im chleb. Dawniej istniał oczywisty przymus pracy: kto nie pracował, ten nie miał co jeść, nie miał gdzie mieszkać, nie miał się za co leczyć, umierał on i jego dzieci. XX wiek wyraźnie złagodził presję, zwłaszcza w Europie. Leczyć musiało cię państwo. Wkrótce także państwo musiało zagwarantować dach nad głową. W XXI wieku wysokość gwarancji socjalnych wzrosła zaś tak wysoko, iż państwo nie pozwala także głodować. Ostatnie ekonomiczne przymusy- że pracować musi przynajmniej tyle pracowników, by utrzymać tych niepracujących- upadły bowiem z chwilą wejścia użytkowego nano(…)Raj ludzi pracy to życie bez konieczności pracy. Czekali na to od pokoleń, od czasów Szeli, Gierka i Kwaśniewskiego. Należy im się- i mają? Po co poniżać się, szukając zatrudnienia, po co męczyć się latami w szkołach, po co kłaniać się panom, po co pozwalać się wyzyskiwać obcym kapitalistom, oddawać dzieci w kierat wrednych krwiopijców i grabieżców narodu polskiego? Nie muszą; socwerki dały im wolność. Tryumf proletariatu to śmierć proletariatu- narodziły się Ziomalstwa Socjału”.

Czy Ziomalstwa Socjału marzą się Tomaszowi Kulikowi?

Pisze dalej Dukaj:

„Tu życie toczy się w leniwym rytmie betonowych wschodów i zachodów Słońca. Ludzie budzą się i zasypiają, spożywają posiłki i wydalają, awanturują się i kopulują zgodnie z ramówką programów sieci publicznych(…) niekiedy wydaje się, że rytm przyśpiesza, co kilka lat: w czas wyborów(…) z góry jednak wiadomo, że wszystko wróci do normy: socjerzy, 20 milionów obywateli Rzeczypospolitej Polskiej, 80 procent społeczeństwa, drugie i trzecie pokolenie wolnych bezrobotnych- nie mogą, nie potrafią inaczej żyć, innego życia nie są w stanie sobie wyobrazić.”

Jak dla mnie to bardzo gorzka i ponura wizja przyszłości. Czy naprawdę warto zapłacić taką cenę za idealistyczne dążenie do równości?

W tym samym opowiadaniu pojawia się też manifest gospodarki drexlerowskiej:

„Niegdyś ludzkie życie przypominało grę o sumie zerowej. Ludzkość wypełniała niemal zupełnie swoją niszę i szczep walczył ze szczepem o przestrzeń życiową. Powiększenie obszaru pastwisk, upraw czy terytorium łowieckiego jednej grupy oznaczało odebranie ich innej grupie. W dziedzinie podatków, transferów pieniężnych i batalii sądów zysk jednej strony nadal dziś oznacza stratę drugiej. Powiększamy sumę naszych bogactw powoli, lecz redystrybuujemy je błyskawicznie. Jednak historia rozwoju ludzkości dowodzi, że w skali świata ta gra jest grą o sumie dodatniej. Przyśpieszający w ostatnich latach wzrost gospodarczy świadczy, że bogaci mogą się bogacić, podczas gdy biedni- również się bogacą. Zasoby kosmosu i replikujące się nanoasemblery przyśpieszą ten historyczny trend poza najśmielsze wyobrażenia ekonomistów, otwierając przed ludzkością nowy świat.”

Manifest manifestem, ale w tym świecie przyszłości:

„Nowy świat otworzył się dla wszystkich, ale nie dla każdego ten sam. Rzecz nie w tym, że następują zmiany- bo świat zawsze znajduje się w trakcie zmian- lecz że warunkiem koniecznym skorzystania na zmianie następnej jest poddanie się zmianie uprzedniej; kto więc raz się spóźni i nie dosiądzie fali, ten nigdy nie dogoni przypływu. Człowiek, familia, pokolenie, naród, kraj.”

Choć cytuję fragmenty opowiadań fantastyczno-naukowych, to często stanowią one odbicie naszych czasów, lęków i niepokojów. Nie szukam odpowiedzi, próbuję raczej postawić kilka kolejnych pytań związanych z problemami, których rozwiązanie wcale nie jest łatwe.

Autor | Michał Hernes

W artykule cytowałem fragmenty opowiadań Jacka Dukaja ze zbioru „Król bólu”: „Król bólu i pasikonik”(str. 515 i 516), i „Crux” (str. 565, 566, 577).

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułDzielnice Wrocławia 50/2015
Następny artykułPoprawiny Emose Katarzyny Uhunmwangho i Bartka Krzywickiego [FOTO]
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.