Michał Hernes: Dlaczego Jarosław Kaczyński jest szekspirowską postacią tragiczną?

Elżbietanie uważali, że do zadań kronikarza należy określanie przyczyn wydarzeń. Na kanwie losów braci Kaczyńskich Wiliam Szekspir mógłby napisać dramat, w którym po raz kolejny zaprezentowałby schemat zemsty.

Ciekawi mnie, czy nawet w dzisiejszych czasach autor „Hamleta” zastanawiałby się, jak bardzo wpływa na politykę klimat i czy wpływają na ludzi humory, gwiazdy i konkretne wahania nastroju. Poeta W.H. Auden w jednym z wykładów o Szekspirze słusznie zauważył, że „niezależnie od stałych cech ludzkich, mimo że nasze zachcianki nadal pozostają źródłem emocji, namiętności i pragnień, głównym punktem zainteresowania pism historycznych wydają się umiejętności i wolność wyboru”.

Włoski renesansowy humanista Marsillio Ficinio twierdził, że ludzka dusza składa się z duszy wyższej i niższej. Tej drugiej bliższy jest rozum, kierujący się logikom i w związku z tym może się dać ponieść niskim pobudkom zmysłowym i emocjom. Czy, przywołując cytat z „Henryka IV: naród Polski jest chory, sam wybrał chorobę? Czy zdołamy go uzdrowić? „Czy Fortuna nigdy nie złoży nam u stóp naręcza czystej radości?”.

W „The Mirror for Magistrates”, pochodzący z Salisbury, człowiek pyta sam siebie, czy usprawiedliwione było dokonanie egzekucji na jego ojcu przez Henryka IV za próbę przywrócenia prawowitego króla Ryszarda II. Dodał też, że zamiary jego ojca były:

„bez wątpienia dobre. Czy jest czyn bardziej godny rycerza niż ocalenie króla i wsparcie jego prawomocnych następców w słusznej sprawie?”.

Mimo to bohater uznał, że działał niezgodnie i zbyt brutalnie, bo: „Bóg nie znosi surowości, choćby miała służyć prawdzie”. Czy jednak rebelia jest rzeczą właściwą? Co uzdrawia ciało polityczne, a co je niszczy? Czy degradacja świata politycznego doprowadzi do upadku naszego społeczeństwa?

Współcześnie za społeczeństwo uważa się dobrowolne zrzeszenie się dwóch lub więcej osób, mające na celu osiągnięcie wspólnego celu; z założeniem, że jednostka dołączyła do niego z własnego wyboru i zgodziła się na przestrzeganie ustalonych zasad. Czy Prawo i Sprawiedliwość dąży do uwstecznia i powrotu do politycznego ciała na miarę greckiego polis? Obywatelami państwa-miasta byli rdzenni, dorośli mężczyźni, ale już nie kobiety, dzieci, niewolnicy i obcokrajowy. Co z wykluczonymi? Najlepiej rządzić nimi przemocą i podstępem, z założeniem, że przemoc obejmuje zarówno kary, jak i nagrody.

A może Jarosław Kaczyński chce wymieszać greckie polis ze średniowiecznym ciałem politycznym, którego rządy opierały się najpierw na zwyczaju, a dopiero później na prawie? W tej rzeczywistości każdy był poddanym swojego suwerena, który miał prawo przyznać mu wolność. Kaczyński idealnie wpisuje się w audenowską refleksję, że „najmniej szczerzy są ci, którzy nie zdają sobie sprawy z tego, że grają, lub ci, którzy zaczynają wierzyć we własną grę.” Może prezes Prawa i Sprawiedliwości działa wiedziony impulsem, podobnie jak Henryk Bolingbroke w „Ryszardzie II”?:

„(Wtedy nie miałem zresztą, Bóg mi świadkiem,
Takich zamiarów, dopiero konieczność-
Losu kraju- pchnęła mnie ku tym wyżynom)”.

Czy Kaczyński z grzechu uczyni narzędzie cnoty i odkupi przetrawione w błędzie lata, gdy nikt już nie będzie na to liczył? Póki co wybrał strategie bycia niedostępnym i trzymania innych w napięciu. Zapewne jest świadom zepsucia władzy, o którą tak walczył. Bliskie są mu pewnie słowa Worcestera o osobie, która zna „tylko świat swych rojeń, zamiast /Przenikać wzrokiem ich zewnętrzny opór.”

Kaczyński jest ulepiony z błędów i stałby się lepszy, gdyby potrafił się do nich przyznać. Niestety, nic nie wskazuje na to, że tak się stanie. Odnoszę wrażenie, że nie ma w nim ani zamiaru przebaczenia, ani – paradoksalnie – chęci jego przyjęcia. Być może cierpi z chrześcijańskiego poczucia pychy – wie, że nie jest Bogiem, a mimo to próbuje się nim stać. Cechuje go nazbyt duże poczucie bezpieczeństwa i pewności siebie, buntuje się przeciwko swoim ograniczeniom. Podobnie jak bohaterowie szekspirowskich tragedii jest targany namiętnościami i – jak pisał Auden – „odmawia poddania się temu, co sam wie; kto pragnie być sobą; kto wie, kim jest, i odmawia zmiany; wreszcie kto odmawia wiązania się z innymi w miłości i uparcie zajmuje miejsce poza wspólnotą(…) z innymi ludźmi wchodzi w stosunki negatywne”.

Pytanie brzmi, czego wylęgarnią jest nowy początek w polskiej polityce. Czy, jak twierdził średniowieczny sędzia i teoretyk prawa John Fortescue, człowiek może zdegradować swoją pozycję w łańcuchu istnień, stając się zwierzęciem najbliższym swojej zmysłowości? Czy Szekspir, inspirując się historią upadku braci Kaczyńskich, doszedłby do podobnych wniosków, jak w „Henryku VI”? Analizując to arcydzieło, W. H. Auden zwrócił uwagę na fakt, że „warstwa rządząca nie umie rządzić się sobą. Wprawdzie Henryk VI potrafił władać własnym, immamentnym ‘ja’, ale już nie innymi, którzy są zmienni. Cała sztuka ukazuje społeczeństwo rozjuszające się w aspołeczny motłoch. Henryk V to zwycięzca(…) Henryk VI to uzurpator, Ryszard II to król zły, ale nie tyran. Henryk VI, król-dziecko- ma szansę, sprawy niekoniecznie muszą potoczyć się źle”.

Czy przed podobną szansą nie stoi prezydent Andrzej Duda?

W przeciwieństwie do niego, Sufflok z szekspirowskiego dramatu powiedział:

„Ja, mówiąc szczerze, nie znam się na prawie,
I woli nagiąć nie umiem do niego,
Lecz wolę prawo nagiąć do mej woli”.

Tymczasem Warwick stwierdził, że mógłby „jako tako” rozsądzić:

„Lecz praw zawiłości chytra, utajniona
Mniej do mnie mówi niźli do gawrona”.

W drugiej części „Henryka VI” społeczeństwo, cytując Audena, „stacza się na pozycję lumpenproletariatu, któremu przewodzi Cade. Atakuje prawników i mami zebranych komunistycznym mirażem, by zgromadzić w ten sposób wystarczająco licznych popleczników”:

„Cade

Bądźcie więc mężni; gdy przywódca wasz jest mężny i przysięga reformować. Będzie się w Anglii sprzedawało za jednego pensa siedem bochenków po pół pensa. Trzykartowy dzban będzie mieścił dziesięć kwart; wypicie małego piwa będzie występkiem. Całe królestwo będzie nasze. A rumak mój będzie pasł się w Cheapside. A gdy zostanę królem, jako że królem zostanę –

Wszyscy

Niech Bóg zachowa wasz majestat!

Cade

Dziękuję wam, dobrzy ludzie- nie będzie pieniędzy; wszyscy będą jedli i pili na mój rachunek i ubrani jedną w jednaką liberię, aby żyli w zgodzie jak bracia i wielbili mnie, pana swego.

Rzeźnik

Po pierwsze, zabijmy wszelkich prawników.

Cade

Tak, pragnę to uczynić. Czyż nie jest to rzecz żałosna, że ze skóry niewinnego jagnięcia ma być sporządzony pergamin? Ów pergamin, do cna zapisany, ma zgubić człowieka. Niektórzy mówią, że pszczoła żądli, lecz ja mówię; nie ona, ale wosk pszczeli, gdyż raz tylko coś przypieczętowałem i nigdy odtąd nie byłem panem siebie”.

(…)

Cade

Teraz Mortimer jest panem tego miasta. I tu oto, zasiadłszy na Kamieniu Londyńskim, nakazuję i rozkazuję, aby z tego szczącego ciurkiem źródełka lało się, na koszt miasta, jedynie czerwone wino w pierwszym roku panowania. Od tej chwili za zdradę uznane będzie nazywanie mnie inaczej jak lord Mortimer.

Wpada biegiem Żołnierz.

Żołnierz

Jacku Cade! Jacku Cade!

Cade

Powalcie go.

Zabijają żołnierza.

Auden dodał, że motłoch, któremu przewodzi Cade, traci władzę wolnego wyboru, ulegając na przemian retoryce Clifforda i Cade’a. Ten totalny chaos prowadzi do wojny domowej.

Gdy Henryk obserwuje bitwę, marzy mu się spokojne życie pasterza:

„O Boże! Wiódłbym najszczęśliwsze życie
Będąc jedynie ubogim pasterzem.”

Czy podobnych marzeń nie mają niektórzy polscy politycy?

Swój monolog wygłasza też Ryszard:

„Dręczę się, schwycić chcąc koronę Anglii.
I z tej udręki muszę się wyzwolić
Lub wyciąć drogę swą krwawym toporem.
Mogę uśmiechać się i zamordować,
(…)Mówcą być mogę nie gorszym niż Nestor,
Bardziej podstępnie zwodzić niż Ulisses|
I niby Sinon, zdobyć inną Troję.
Kameleona barwami prześcignąć,
Kształty stosownie zmieniać jak Proteusz,
Machiavela, łotra, uczyć w szkole.
I z tym ma minąć mnie korona miła?
Ej! Będę miał ją, choćby dalej była”.

Swoją drogą, poeta D.H. Lawrence w jednym ze swoich wierszy stwierdził że:

„Kiedy czytam Szekspira, to aż dziw mnie bierze,
Że tak płascy ludzie mogą władać szczerze
Tak pięknym językiem.
(…)Makbet i jego Lady, których duszę porusza
Ambicja parweniusza, skutkiem czego jest rana
W piersi starego Duncana.
Jakże pięknym językiem mówią te matoły,
Barwinkiem wyłowionym z pogazowej smoły”.

Auden zapytał retorycznie: „czyż wszyscy nie jesteśmy w jakiejś mierze skurwysynami?”. Ryszard wyznaje w trzeciej części „Henryka VI”, że może uśmiechać się i zamordować. Ten garbus mówi:

„póki żyję, świat uznam za piekło”.

Auden dodał, że Ryszarda mniej interesuje możliwość wymuszania na ludziach, by postępowali tak, jak sobie tego życzy. Bardziej ekscytuje go sytuacja, w której nie chcą tego robić. W opinii Audena:

„przesąd sprawia, że martwe przedmioty i wypadki stają się zamierzone. Im bardziej człowiek zapanuje nad wolą innych, tym większą rolę zaczyna odgrywać to, co niezamierzone, co wymyka się spod kontroli. Ludzie obdarzeni silą wolą często wierzą w los i w znaki(…) Upadek Ryszarda stoi w jakiejś proporcji do sukcesu, jaki odniósł, panując nad innymi. Jeśli władałby ostatecznie wszystkimi duszami, od razu popadłby w niepokój egzystencjalny: cóż bowiem podtrzymywałoby jego istnienie? Musi więc nieustannie robić sobie nowych wrogów, ponieważ dopiero wówczas może być pewny, że istnieje”.

Auden słusznie zauważył, że każda społeczność naraża się na ryzyko unieważnienia cnót charakterystycznych dla innej społeczności z powodu jej wad. Poeta dodał, że również demokracja narażona jest na nieustanne ryzyko lekceważenia manier. Zdaniem Audena: „wszyscy rodzimy się poważni i uczciwi, a naszym pierwszym krokiem winna być nauka beztroski i nieszczerości. W drugim ruchu winniśmy nauczyć się poważnego traktowania innych ludzi”. Choć, jak słusznie zauważył, z każdym etapem życia wiąże się pewne cierpienie, to musimy podążać dalej. Niezależnie od tego, że postaci z szekspirowskich dramatów kręcą się wokół nas i nie wiadomo, jakie przyniesie to konsekwencje.

Autor | Michał Hernes

Na podstawie „Wykładów o Shakespearze” W. H. Audena. Fragmenty „Henryka VI” i „Ryszarda III” w tłumaczeniu Macieja Słomczyńskiego.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułEwelina Zambrzycka-Kościelnicka: Święta na ostatnią chwilę
Następny artykułMister D.: „Zapach Boga”
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.