Michał Hernes: Francuskie „Wielkie piękno” na Dialogu

„Francuzi” Krzysztofa Warlikowskiego to nowa wariacja na temat literackiej symfonii Marcela Prousta i ucieczka od życia, zwana erudycją. Spektakl przejmująco opowiada o ludziach kochających to, czego nie posiadają całkowicie.

Parafrazując słowa autora „W poszukiwaniu straconego czasu”, w czasie oglądania tego arcydzieła zastanawiałem się, czy odnalazłem w nim własne refleksje, którymi gardzę, a także wesołości i smutki, które dławiłem i cały lekceważony przeze mnie świat uczuć, którego wartość odsłonili mi właśnie „Francuzi”.  Będąc w teatrze, kilkukrotnie poczułem podmuch niepokoju. Bohaterowie tej teatralnej perełki poszukują przyjemności, szczęścia i miłości. Są jednak pokiereszowani i okrutnie doświadczeni przez los. Nie znają swojego szczęścia, ale czy faktycznie są tak nieszczęśliwi, jak im się to wydaje? Częstokroć ocierają się o snobizm, rozprawiając o sztuce, filozofii i innych wielkich tematach. Przypominają mi bohaterów „Wielkiego piękna”. Krzysztof Warlikowski oczarował mnie niczym Paolo Sorrentino, a Jep Gambardella ma w sobie coś ze Swanna.

Polski reżyser wykreował intrygującą przestrzeń, będącą żalem bohaterów za pewnymi chwilami; przestrzeń ulotną- znów powtórzę za Proustem – niczym lata. Choć mają- albo mieli- piękne dusze, brakuje im tego, co najważniejsze. Cierpią z powodu spraw, których- być może- inni by nie zrozumieli. Egoistycznie powiem, że to takie miłe- powołując się na Prousta- że te postaci nie są wesołe. To niesamowite, jak cierpienie modyfikuje rzeczywistość, mając w sobie siłę narkotyków i alkoholu. Teatralnie dostarczyło mi to dużo wielkiego piękna, w czym spora zasługa wspaniałych aktorów, w tym Mariusza Bonaszewskiego, Mai Ostaszewskiej, Bartosza Gelnera, Macieja Stuhra i Agaty Buzek.

Paradoksalnie – parafrazując słowa pisarza Marka Bieńczyka – ten spektakl nie jest proustowski, bo nie jest straconym czasem. „Francuzi” genialnie oddają refleksje Prousta o tym, że cierpienie sięga w psychikę głębiej niż psychologia. Takie spektakle ogląda się ledwo parę razy w życiu. Cieszę się, że festiwal Dialog dał widzom taką możliwość.

Autor | Michał Hernes

Zdjęcie | Marcin Oliva Soto / MFT Dialog-Wrocław

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułTEATR: Dialog-Wrocław [VIDEO]
Następny artykułSabina Misakiewicz: Po Dialogu
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.