W trakcie oglądania japońskiego spektaklu „Trojanki” i chińskiego „Życia między niebem z ziemią” zaintrygowały mnie okoliczności ich intryg, ale jednocześnie zastanawiałem się, w jakim kierunku one pójdą – pisze Michał Hernes.

Zawsze intryguje mnie, gdy Japończycy inspirują się europejską kulturą (i odwrotnie). Uwielbiam, inspirowany „Makbetem”, film „Tron we krwi” Akiry Kurosawy. Dla Japończyków bardzo ważna jest muzyka Chopina, cenią też twórczość Andrzeja Wajdy, ale ciekawi mnie, na ile są im znane greckie mity i grecka historia. Gdy reżyser Piotr Dumała pokazał na festiwalu w Indiach swoją animację o Franzu Kafce, po seansie miejscowi widzowie słuchali go z uwagą, ale w pewnym momencie jeden z nich zapytał polskiego filmowca: „No dobrze, ale kim był Kafka?”.

Czy Japończycy pytali się reżysera „Trojanek”, o co w tym wszystkim chodzi? Zwłaszcza, że  zaintrygowały mnie w tym spektaklu okoliczności intrygi, ale jednocześnie zastanawiałem się ,w jakim kierunku ona pójdzie (choć doskonale znam pierwowzór). Końcówka istotnie mnie zaskoczyła. Reżyser Tadashi Suzuki opowiedział o koszmarze wojny, która odcisnęła swoje piętno na wielu jego rodakach. Te punkty wspólne, ten uniwersalizm czynią spektakl bardzo przejmującym.

Bardziej osobliwy i tajemniczy był dla mnie chiński monodram „Życie między niebem z ziemią” Liu Libina, adaptacja noweli Lu Xuna, nazywanego „dowódcą chińskiej rewolucji kulturalnej”. Często kontakt z chińską i japońską kulturą jest dla mnie niczym zwiedzanie nieznanego lądu i nawet jeśli dane dzieła zawierają w sobie europejskie wpływy i inspiracje, wiem, że po drodze czeka mnie mnóstwo niespodzianek. Próbując rozwiązać te szyfry i symbole, często mozolnie, mam świadomość, że patrzę na nie okiem obserwatora z zewnątrz, kogoś obcego.

A jednak, za sprawą mimiki, gestów, intonacji i zachowań, poruszyły mnie uniwersalne dylematy i dramaty bohaterów tych dwóch spektakli. Zawarte w nich detale zainspirowały mnie do dalszych poszukiwań i rozmyślania nad pytaniami, które pozostały bez odpowiedzi. Chcę powtórzyć te pasjonujące i emocjonalne podróże, w które wyruszyłem za sprawą Olimpiady Teatralnej.

Autor | Michał Hernes