Michał Hernes: Oczy szeroko szekspirowskie

Podziwiam entuzjazm i pomysły młodych miłośników Szekspira. Odnoszę wrażenie, że wielu z nich – podobnie jak mnie – bliskie są słowa Gloucestera: „Widzę – czując”.

Byłem bardzo ciekaw, co w arcydziełach Szekspira dostrzegli słuchacze III roku Studium Musicalowego Capitolu. Ich spektakl dyplomowy „Oczy paść będę cieniem” w reżyserii Mikołaja Woubisheta to muzyczne przedstawienie złożone ze scen z „Romea i Julii”, „Makbeta”, „Otella” i kroniki „Ryszard III”.

Młodzi aktorzy starali się wypowiadać i śpiewać szekspirowskie słowa tak, by w nich rezonowały. Rezultat okazał się nierówny, ale interesujący i godny podziwu. Chwilami zazdrościłem wykonawcom i aż mnie korciło, żeby się do nich spontanicznie przyłączyć.

Nie spodziewałem się, że ktoś porwie się w teatrze na taką mieszankę, ale po obejrzeniu „Oczy paść będę cieniem” jestem zdecydowanie na tak! Entuzjazm aktorów tuszował wszelkie niedoskonałości i nierówności ich aktorskiego warsztatu. Podobał mi się ten młodzieńcy idealizm. Cytując „Sen nocy letniej” otrzymałem:

„(…)dar z rąk prostych ludzi,
Jeżeli szczery, nie może urazić”.

Z szacunkiem myślę o intuicji aktorów, nawet jeśli czasem podążała w zaskakującym dla mnie kierunku. Zwłaszcza, że jestem gotowy zaryzykować postawienie tezy, że intuicja ta pochodzi z ich wnętrza. Więcej mi do szczęścia nie trzeba.

Autor | Michał Hernes