Michał Hernes: Wszyscy jesteśmy imigrantami

W znakomitej satyrycznej książce „Uległość” Michela Houellebecqa jeden z bohaterów mówi, że ten, kto uważa, że wie, jaka czeka nas przyszłość, albo jest głupi, albo kłamie. Mnie marzy się wielokulturowy Wrocław, choć jestem świadom plusów i minusów.

Lubię powtarzać sobie, że żaden ze mnie pępek świata i- cytując poetę W.H. Audena- tyłek mój jest zdarzeniem losowym, który przybył tu „w tej niekończącej się kaskadzie stworzeń, którymi rzyga bebech Natury.” Dalej Auden zapytał retorycznie: „to istny cud, mówię ja, kto bowiem nie jest pewien, że miał przyjść na ten świat?”.

Tymczasem pisarka Hannah Arendt, chcąc zrozumieć mroczne czasy Holokaustu, próbowała pogodzić się z rzeczywistością i pokochać świat, na który człowiek przybywa od razu jako obcy i, proporcjonalnie do swojej wyjątkowości, nadal pozostaje w nim kimś obcym. Zrozumienie to proces trwający bez końca i tylko ono może nam pozwolić poczuć się na tym świecie jak u siebie.

Swoją drogą, jakże bliskie są mi słowa Tertuliana, twierdzącego, że „nic nie jest nam bardziej obce niż to, co dotyczy spraw publicznych”.

Czasem obawiam się, że kto nie był na wojnie, nie zazna pokoju, nie ma w sobie powiem niezbędnej pokory i szacunku dla innych.

Wierzę też, że nasze pozytywne działania zmieniają ten świat w naturalną ojczyznę człowieka. Hannah Arendt dodała, że te działania są uzależnione „od różnorodności, obecności i działania bliźniego, ponieważ nikt nie może wybaczyć samemu sobie, nikt nie poczuwa się związany z obietnicą daną tylko sobie”. Aby miało to miejsce, należy doceniać tę różnorodność i dzielić świat z innymi, ustalić swe miejsce w nim dzięki przyjaźni.

Kochać świat to znaczy być za niego odpowiedzialnym, także za to, czego nie zrobiliśmy; odpowiedzialność to cena- pisała Arendt- tego, że „nie żyjemy sami wśród innych ludzi i że umiejętność działania, która jest w najwyższym stopniu umiejętnością polityczną, może się realizować tylko w jednej z licznych i różnych form społeczności ludzkiej”. Arendt wierzyła w wewnętrzne wartości właściwe wszystkim ludziom i w miłość jako odpowiedź na pojawienie się każdego przybysza mogącego odnowić wspólny świat. Jej zdaniem „potencjalne zbawienie świata tkwi w samym fakcie, że ludzkość się odnawia stale i na wieczność”.

Autor | Michał Hernes

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułSPORTOWY RAPORT #75 (20.10.2015)
Następny artykułDzielnice Wrocławia 61/2015
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.