Michał Hernes: Wymarzony spektakl w reżyserii Eweliny Marciniak

Marzy mi się, że Ewelina Marciniak wyreżyseruje kiedyś spektakl  na podstawie „Miasteczka Middlemarch” George Eliot, o której słusznie napisano w „Tygodniku Powszechnym”, że opowiada o heroizmie codzienności.

Jerzy Jarniewicz słusznie zwrócił uwagę w artykule dla „Tygodnika Powszechnego”, że:

Można domyślać się szczególnego upodobania do przewrotności u autorki, która postanawia opisać codzienne życie na angielskiej prowincji, a jednocześnie akcję swojej powieści umieszcza w latach politycznego wrzenia, kiedy to dziewiętnastowieczna Anglia stała nieomal na skraju wojny domowej, a podejmowane wówczas decyzje, dotyczące gruntownej reformy ordynacji wyborczej, miały wyznaczyć na długie lata rozwój brytyjskiego parlamentaryzmu i tym samym brytyjskiego systemu społeczno-prawnego. Aż trudno uwierzyć, że “Miasteczko Middlemarch”, najważniejsza powieść Mary Ann Evans (1819-1880), wiktoriańskiej autorki piszącej pod męskim pseudonimem George Eliot, nie istniała dotąd w polskim przekładzie. I to mimo zgodnej opinii, że mamy do czynienia z arcydziełem angielskiego realizmu, czy też, jak powiedziała Virginia Woolf, “z jedną z niewielu angielskich powieści naprawdę dla dorosłych”.

George Eliot napisała w tej książce:

Pierwszym odruchem umysłu młodego i naiwnego jest wstrzymanie sankcji dla wszystkiego, co zawiera choćby podejrzenie o najmniejszą domieszkę błędu. Kiedy dusza wyswobadza się z nieszczęsnego prokrustowego łoża dogmatów, na których rozciągano ją i łamano, odkąd tylko zaczęła myśleć, towarzyszy temu uczucie uniesienia i silnej nadziei.

Marzy mi się, by Ewelina Marciniak wyreżyserowała kiedyś spektakl na podstawie „Miasteczka Middlemarch” i nie ukrywam, że byłoby super, gdyby zrobiła to jak najszybciej, w reakcji na polityczne wydarzenia w Polsce.

Autor | Michał Hernes