Michał Hernes: Zaduma nad światem i człowiekiem

Werner Herzog powiedział w swoim najnowszym filmie dokumentalnym, że chętnie poleciałby w kosmos, przyjmując bilet w jedną stronę. Bardzo możliwe, że gdyby dostał taką propozycję, dotrzymałby słowa.

Niemiecki reżyser jest ucieleśnieniem hasła promującego festiwal Docs Against Gravity: „oderwij się”. Poza tym Herzog to – jak zauważyła pisarka Zadie Smith – ucieleśnienie kulturowej brutalności, która za nic ma obserwowanie ludzi w poszanowaniu ich inności.

Zadie Smith napisała o nim: „cieszący się złą sławą egotystyczny świrnięty auteur (tj. wybitny europejski reżyser) ze skłonnością do germańskiej dosłowności”.

Swego czasu po przegranym zakładzie nakręcił film „Werner Herzog odszczekuje” i tytuł tej produkcji nie kłamał. Niemiec „jest hardkorowy” – dodała pisarka.

„Lo i stało się. Zaduma nad światem w sieci” to jego kolejny film, w którym dzieli się z widzami swoim schopenhauerowskim pesymizmem. Zgadzam się z Zadie Smith, że fantastycznie słucha się, jak Herzog rozpływa się nad pułapkami, jakie niosą za sobą nowe technologie i nad ludzką głupotą, bądź naiwnością.

W jego nowym filmie do pełni szczęścia zabrakło mi tylko człowieka, który powiedziałby do swojego smartfona:

„Kocham cię. Dziękuję, że jesteś moim przyjacielem. Mnie to daje radość, a tobie?”.

Zapewne w smartfonie można by wówczas dostrzec wszystko, co trzeba wiedzieć o obojętności.

Mnie trudno natomiast przejść obojętnie obok takich filmów. Choć nie przynoszą łatwych odpowiedzi, nad pewnymi pytaniami będę myślał jeszcze bardzo długo. Na tym polega magia takich festiwali jak Docs Against Gravity.

Autor | Michał Hernes

Korzystałem z książki „Jak zmieniałam zdanie” Zadie Smith w przekładzie Agnieszki Pokojskiej. Film „Lo i stało się. Zaduma nad światem w świeci” obejrzałem na wrocławskiej edycji festiwalu Docs Against Gravity.