Po 11 latach przerwy polski tenisista dotarł do półfinału wrocławskiego challengera (ostatni raz dokonał tego Łukasz Kubot w 2006 roku). Michał Przysiężny (402. ATP) po bardzo dobrej grze pokonał Bośniaka Mirzę Basica (227. ATP) 6:3, 6:4 i awansował do półfinału Wrocław Open 2017.

Mecz rozpoczął się kiepsko dla naszego zawodnika, bo już w pierwszym gemie stracił on swoje podanie. Jednak popularny Ołówek bardzo szybko odłamał swojego rywala i jego gra wróciła na właściwe tory. Do końca pojedynku Michał nie stracił już serwisu (wygrał 85 procent akcji po trafionym pierwszym podaniu), choć przy stanie 0:1 w drugiej partii musiał bronić trzech break-pointów po kolei. Po ostatnim punkcie 2 500 widzów zgromadzonych w hali Orbita, nagrodziło Przysiężnego owacją na stojąco.

Wrocławska publiczność jest najlepsza w Polsce, a jeśli chodzi o challengery to chyba najlepsza na świecie – przyznał Michał na pomeczowej konferencji. – Wszyscy koledzy z kadry też tak uważają i zawsze chcą grać tutaj mecze w Pucharze Davisa.

Polak odniósł się także do swojego rywala: – Trochę bałem się tego meczu, bo ostatnio z nim przegrywałem, nawet wtedy, kiedy zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki. Mimo tego, że dzisiaj trochę słabiej serwowałem udało mi się wygrać i jestem bardzo zadowolony – podsumował mieszkaniec Wrocławia.

Rywalem Ołówka w walce o finał będzie 20-letni Francuz Quentin Halys (148. ATP). Mecz odbędzie się w sobotę ok. godz. 15.30 (drugi mecz po godz. 14). – Grałem z nim dwa razy i dwa razy wygrałem i jutro też liczę na zwycięstwo – dodał 33-letni tenisista urodzony w Głogowie.

Wcześniej do półfinału awansował Jurgen Melzer (203. ATP), który w dwóch setach pokonał turniejową trójkę – Kenny’ego De Scheppera (142. ATP). Jego rywalem w półfinale (sobota, godz. 14) będzie najwyżej rozstawiony Francuz Paul-Henri Mathieu (99. ATP).


Zdjęcie: Advantage 2100