W miniony weekend zdecydowana większość ekstraklasowych koszykarzy odpoczywała. Powodem był polsko-czeski Mecz Gwiazd w Pardubicach. Na który, co logiczne, wybrali się tylko najlepsi ligowcy. Tymczasem coraz mniej wesoło jest we Wrocławiu, a ciosy spadają z różnych stron.

Po pierwsze, tabela. W tygodniu AZS Koszalin ograł sensacyjnie mistrzów kraju i wysforował się przed WKS. To o tyle istotne, że wrocławianie już teraz muszą odrabiać straty do drużyn łapiących się na fazę play-off. A przecież wcale nie będzie łatwiej, nawet mimo końcówki granej u siebie.

Przed Śląskiem (w pierwszej fazie) trzy mecze – z Treflem, Turowem i właśnie akademikami. Wszystkie w Orbicie, gdzie generalnie szanse na zwycięstwo znacznie wzrastają, bo po prostu każdy woli grać u siebie niż na wyjazdach. Ale dochodzi aspekt drugi – kontuzje.

Jak wiadomo, wypadł Danny Gibson. Do tego urazów, mniej groźnych ale jednak, nabawili się Dominique Johnson i Michał Gabiński. Można o nich mówić wiele, niekoniecznie pochlebnych rzeczy. Niemniej są to dość ważne ogniwa drużyny i po prostu w chwili obecnej nie takie łatwe do zastąpienia. Zwłaszcza ten pierwszy, któremu piłka podczas kozłowania nie przeszkadza.

Drużyna Jerzego Chudeusza walczy. Tego wojskowym odmówić nie można i raczej należy oczekiwać w kolejnych meczach. Dlatego szanse na zwycięstwa są, niejednokrotnie w sporcie problemy wewnętrzne motywowały pozostałych do nadludzkich wysiłków i wyników. Jednak prawdę mówiąc – więcej niż jeden triumf to będzie bardzo dużo.

Potem nadejdzie czas dolnej szóstki. I walki w każdym meczu o wejście do play-off. Druga część tabeli ma to do siebie (co logiczne), że trudno tam spotkać arcyciekawych rywali. Dlatego każdego, kto chce obejrzeć mecz z czołową ekipą zachęcam do wybrania się w najbliższe weekendy. Przyjeżdża druga i trzecia drużyna, solidni kandydaci do medali w tym sezonie.

Naprzeciwko nich stanie Śląsk. Jak zawsze zdeterminowany, tym razem z mającym sporo do udowodnienia Robertem Skibniewskim na czele. Piszę „tym razem”, bo popularny Skiba znowu będzie pierwszoplanową postacią na rozegraniu, to od niego będzie zależało bardzo dużo. A niestety ten sezon porywający w jego wykonaniu nie jest.

Obym za tydzień mógł za ostatnie zdanie zacząć przepraszać.

Autor | Michał Rodziewicz

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykuł„Głodne dziecko” w Agorze
Następny artykułJustyna Kasprzycka najlepszym studentem-sportowcem
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.