Tym razem, głównie ze względu na brak nagłych tematów, felieton z opóźnieniem. Za co przepraszam zarówno nadzorców strony, jak i Was. Ostatnio bowiem dostałem kilka maili, które – co niezmiernie miłe – przekonały mnie, że na Dzielnicach nie jestem „jakimś tam gościem od kosza”. Innymi słowy – ktoś to zauważa, komuś się chce odpisać.

Dlatego wypada przeprosić. Niedawny okres był skomplikowany, wręcz odrzucało mnie od komputera jak tylko miałem wolny czas. Przez co nie odpisałem na wszystkie maile, obiecuję to zrobić wkrótce. A poniżej odwołać się do jednego z nich.

Chodzi o młodzież, o Śląsk i super utalentowany rocznik ’96. Który, jak niedawno wspominałem, wtopił mistrzostwa we własnej hali. Wprawdzie nie udało mi się porozmawiać z kimś w klubie na ten temat, ale trafiłem na kilka opinii osób blisko drużyny, które generalnie nie są wysoce pozytywne. W aspekcie podejścia do tych chłopaków.

Dostałem maila z otwartym pytaniem „do kogo się zwrócić”.  I kurczę przyznam, że nie wiem jak na niego odpowiedzieć (przy okazji serdecznie pozdrawiam autorkę!). Praktycznie przez cały sezon w klubie trwało pozytywne poklepywanie się po plecach (takie wrażenie), albo zwalanie na brak doświadczeń (np. sagi transferowe). Kłopot w tym, że być może w chwili obecnej – gdy zagmatwany jest status drużyny seniorskiej – ucieka nam najbardziej utalentowany młody rocznik.

Spójrzmy prawdzie w oczy. Obecnie jest niesamowicie trudno ściągać fajnych juniorów do koszykówki – wolą chociażby grać w popularniejszą siatkówkę. Dlatego jeśli się trafiają perełki, to wydaje mi się – warto „chuchać i dmuchać”, żeby tylko się rozwijali, a w jak najszybszym czasie stanowili ważną część zespołu.

Tymczasem z okolic Śląska dobiegają głosy, iż nie jest tak różowo głównie w jednej kwestii – progresu. Coraz trudniej zauważyć realne postępy w umiejętnościach czysto koszykarskich, ale też taktycznych. To, co się przewija to brak osoby z pasją i pomysłami, która by z tego rocznika potrafiła ciągle wyciągać co najlepsze. Otwarte pozostaje pytanie – co teraz? Obawiam się, że jeśli sami rodzice czy zawodnicy nie będą przekonani do swojego rozwoju w WKS-ie, to po prostu zdecydują się na zmianę barw.

Dla nich to będzie być może progres (ale też cholernie trudna decyzja), dla Śląska mała katastrofa. Bo jak, przy braku nadmiaru środków, zdobyć lepszego zawodnika niż samemu go sobie wychowując? Zarówno patrząc pod kątem umiejętności, jak i chęci oddawania serca za klub czy sympatii kibiców. Oby to były tylko błędne wrażenia, ale naprawdę – obawiam się, że rocznik ’96 nie rozwija się tak, jak przystało na „mega utalentowany” i jednocześnie nie bardzo wiadomo, co trzeba z tym zmienić..

Autor | Michał Rodziewicz

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułUmwuka [FOTO]
Następny artykułUmwuka [TRAILER 2]
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.