Takiego romansu w rapie jeszcze nie było. Jedna płyta, a na niej Miuosh wraz z Myslovitz, Katarzyną Nosowską, Organkiem, BAJM, Soxso i Piotrem Roguckim. To musiało się udać i choć płyta jest nierówna, to w większości przepełniona jest świetnymi kawałkami – pisze Patryk Rudnicki.

Miuosh, raper z Katowic, który poprzednim krążkiem we współpracy z Jimkiem zmiażdżył dosłownie wszystko nadal pokazuje, że w rapie nie zagrano wszystkiego. Przy POP. nie zrezygnował z zaskakiwania słuchacza. Tym razem postanowił nawiązać współpracę z gronem polskich wykonawców i muzyków, których można śmiało zaliczyć do jednych z najlepszych na scenie.

Nazwy i nazwiska przyciągają. BAJM, Nosowska, Rogucki, Organek i inni. Osoba, która nie słucha codziennie rapu znajdzie tu coś dla siebie. Sporo w tym albumie elektroniki oraz brzmień gitarowych. Wokaliz rodem z lat 80 (bo tak brzmi BAJM w swoim utworze) oraz pełnym autotune’a refrenów wyciągniętych z zadymionych klubów. Nazwa albumu nie wzięła się znikąd, jest on bowiem pełen popu, w sensie tego, co popularne, tylko odrobinę kiczowate, ale w większości pełnego tego czegoś, co sprawia, że dany kawałek zapuszcza korzenie w twojej korze mózgowej i nie chce się dać wyrwać.

Świetne na płycie są refreny zaproszonych wykonawców, zwłaszcza Soxso, BAJM i Roguckiego. Do tych utworów, które zostają w głowie na pewno należą „Neony” , „Perseidy”, „Miasto szczęścia” oraz „Traffic”. Ten ostatni uderza szczególnie mroczną wizją opisującą codzienność korposzczura, na którą – spoglądając z boku – i tak łasi się każdy obserwator. Smutna wersja życia, w którym na życie nie ma już czasu, w którym deadline goni deadline. Całościowo krążek to opis egzystencji, biegu, pogoni za karierą, pełen jest smutnych wizji, strachów przed słabością, dymu papierosowego i niespełnionych miłości. Jest to płyta o rzeczach ważnych, która ciężkie tematy porusza w odpowiedni sposób, z jednej strony napawając strachem wizji życia korporacyjnego pracownika za sprawą wokalu Roguckiego, z drugiej z kolei serwując słodką pioseneczkę z przaśnym bitem o mieście, które pachnie utraconą miłością z czarującym refrenem BAJMu.


Autor: Patryk Rudnicki