- REKLAMA -

Morgan Freeman wydał swoje drugie oświadczenie po tym, jak w miniony wtorek na antenie CNN wyemitowano program, w którym osiem kobiet oskarżyło aktora o molestowanie.

W oświadczeniu aktora możemy przeczytać:

„Jestem zdruzgotany faktem, że po 80 latach na tym świecie całe moje życie może przepaść od tak, w mgnieniu oka. Wszystko za sprawą wtorkowych doniesień mediów.
Wszystkie ofiary molestowania seksualnego zasługują na to, aby ich wysłuchać. Jednak to niesprawiedliwe stawiać znak równości pomiędzy podobnymi aktami a źle sformułowanymi żartami.
Przyznaję, jestem człowiekiem, który chce by, kobiety i mężczyźni czuli się przy mnie komfortowo i dobrze. Częścią tego zawsze były moje żarty i komplementy wobec kobiet. Uważałem to za żartobliwe.
Wyszło na to, że świat odbiera je jednak w inny sposób. Dlatego przeprosiłem we wtorek i nie przestanę przepraszać nikogo, kogo zdenerwowałem, nawet, jeśli nie było to moim celem.
Chciałbym także powiedzieć to wprost: nie tworzyłem niekomfortowej sytuacji w pracy. Nie molestowałem kobiet. Nie oferowałem zatrudnienia lub awansu w zamian za seks. Wszystkie sugestie, że było inaczej, są całkowicie fałszywe.”

W obronie Morgana Freemana stanął aktor James Caane, który podczas wywiadu został zapytany o oskarżenia dotyczące kolegi:

„Świat staje się dziwnym miejscem. Uważam, że dlatego Bóg stworzył mężczyznę i kobietę, żeby mogli siebie nawzajem przyciągać.”

W trakcie rozdawania autografów aktor określił Freemana jako „dobrego człowieka”. Możliwe, że Caane ma rację i faktycznie, świat zmienia się w dziwne miejsce. Kilka kąśliwych uwag, żartów później i twoja kariera, to na co pracowałeś przez całe życie leży w gruzach. Wielokrotnie nie ma nawet pola do obrony, zwyczajnie słowo przeciwko słowu i walka o to, czyja wypowiedź okaże się bardziej wiarygodna dla publiczności.

Ciekawym jest, że spośród osób, które wypowiadały się na antenie CNN zaledwie kilka postanowiło ujawnić swoją tożsamość, reszta wolała zachować anonimowość. Lori McCreary, jest jedną z kobiet, która zdecydowała się ujawnienie. Współpracowała z Freemanem zakładając Revelations Entertainment. Nie była ona ofiarą zachowań aktora, ale przyznała, że raz była świadkiem jego niestosownego czynu.

Nie dziwię się, że aktor nie potrafi tego zrozumieć, bo to wykracza poza wszelką logikę. Przypomina to nieco średniowieczne procesy czarownic, gdzie kilka słów wystarczyło, by skazać niewinną niewiastę.


Autor: Patryk Wolny