Jeden z najlepszych polskich reżyserów odszedł nad ranem we wtorek, 6 września. O jego śmierci poinformował Polski Instytut Sztuki Filmowej. Miał 89 lat. Morgenstern niezapomniane obrazy nakręcił m.in. we Wrocławiu.

Janusz Morgenstern / fot. wikipedia

Niewiele osób wie, że Morgenstern zanim trafił na reżyserię do łódzkiej PWSF został przyjęty w poczet studentów rolnictwa we Wrocławiu. Planował został leśnikiem. Mówił, że w czasie wojny nabawił się klaustrofobii i najbezpieczniej czuł się w lesie. Dopiero, gdy dowiedział się  od kolegi o możliwości studiowania reżyserii w Łodzi, porzucił Wrocław.

Z tymi dwoma miastami był też związany blisko 20 lat później, gdy kręcił jeden z najbardziej znanych swoich seriali – „Stawkę większą niż życie„. Powstawała ona właśnie w Łodzi i we Wrocławiu. Zanim jednak do Wrocławia wrócił z Hansem Klossem był tutaj też z Andrzejem Wajdą, gdy kręcili „Popiół i diament„. To właśnie Morgenstern optował za obsadzeniem w roli Maćka Chełmickiego niezapomnianego Zbyszka Cybulskiego. W związku z tym był odpowiedzialny za robienie prób z Cybulskim. Robili je na ogół wieczorami. W pidżamach schodzili do pustej już wtedy hali i próbowali znaleźć najlepsze rozwiązania do scen, które miały być kręcone następnego dnia. Do Wrocławia wrócił w roku 1980 z filmem „Mniejsze zło” w roli głównej z Romanem Wilhelmim. Zdjęcia kręcono na dworcu głównym.

Za najważniejsze swoje dzieła uznawał jednak serial „Kolumbowie” i dwa filmy niewojenne według Janusza Głowackiego: „Do widzenia, do jutra” i „Trzeba zabić tę miłość”. Morgenstern wyreżyserował też m.in. „Polskie drogi” czy „Żółty szalik” . Miał też propozycję nakręcenia… „Ziemi obiecanej”. Namawiał też Romana Polańskiego, aby podjął się reżyserii „Listy Schindlera”.  Młodszym widzom znany jest bardziej jako producent takich przebojów kinowych jak „Chłopaki nie płaczą” czy „Poranek kojota”.

Chciał jeszcze sfilmować „Zasypie wszystko, zawieje…” Włodzimierza Odojewskiego, które postrzegał jako „Ogniem i mieczem” XX wieku.

(jb)