Radosław Sikora: Mucha, kamizelka i fizyka

Dobiegają końca odbywające się we Wrocławiu mistrzostwa Europy w snookerze. Turniej do lat 18 i do lat 21 wygrali zawodnicy z Wysp Brytyjskich, już jutro finał turnieju mężczyzn. Wstęp jest wolny, naprawdę warto się przejść i zobaczyć na własne oczy na czym to polega. Pasja może pozostać na bardzo długo.


W snookerze jest coś królewskiego. Ogląda się go z przyjemnością, fantastycznie odpręża i przy partiach rozgrywanych przez najlepszych, potrafi dać tyle, co koronkowe akcje w wykonaniu piłkarzy Barcelony. Nie jest to żadne nadużycie. Wystarczy pozwolić się wciągnąć. Satysfakcja gwarantowana.

Tak naprawdę nie wiem z czego wynika fenomen tego sportu. To przecież tylko wbijanie bil do łuz, więc co w tym nadzwyczajnego? Każdy podpity bywalec okolicznego baru wyposażonego w stół bilardowy jest w stanie sprostać wyzwaniu. A snooker to przecież praktycznie to samo. Jedynie stół większy, bile mniejsze… No i jest ich odrobię więcej. Do tego kolorowych. Dochodzi jeszcze jakaś punktacja, kalkulacje… Na co to komu?

Ciekawostka, w Wielkiej Brytanii każdy mistrz świata w snookerze otrzymuje tytuł szlachecki. Całkiem tam poszaleli, czy jednak coś w tym musi być?

Wystarczy spojrzeć na zawodników. Ubrani nienagannie, rzec można, że elegancko, sportowcy! Nie łamią kijów, jak tenisiści rakiety, szanują swój sprzęt, a oglądający potyczki fani w obowiązku mają zachować największy szacunek i ciszę podczas rozgrywek. Całość nadaje niesamowity obraz sportu, którego po prostu nigdzie indziej nie ma. Przynajmniej ja tak to widzę.

Davis, White, Hunter, oni byli dla mnie dzisiejszymi rycerzami. Widzieliście Kingsmana? Taki film z Colinem Firthem. Podobny motyw. Tajni agenci wywodzący się ze szlachty na usługach królowej. I podobnie jak w tamtej produkcji, tak i w snookerze potrafi znaleźć się nieokrzesaniec, potrafiący podbić serca publiczności. Oczywiście puszczam tu oko do O’Sullivana.

Snooker jest dla mnie prawdziwie szlacheckim sportem, i to takim, do oglądania którego sam jestem w stanie ubrać się równie odświętnie co zawodnicy. Dziękuję ci Eurosporcie, że odkąd tylko pamiętam raczysz mnie na ekranie zielonym suknem.

Turniej we Wrocławiu minął błyskawicznie, całe szczęście już za rok World Gamesy.

Autor | Radosław Sikora