Ślęza Wrocław przegrała w trzecim półfinałowym spotkaniu 79:85 z Artego Bydgoszcz. Wrocławiankom zabrakło celności i pomysłu na rozegranie piłki w ataku. Aby rozstrzygnąć, która drużyna wstąpi w finale z zespołem CCC Polkowice, potrzebny jest jeszcze co najmniej jeden mecz. 

To spotkanie mogło zadecydować o udziale mistrzyń Polski w finale Energii Basket Ligi Kobiet. Za słaba skuteczność w ataku i kiepska obrona wrocławianek zadecydowały o kolejnym meczu półfinałowym, który zostanie rozegrany już w czwartek – 19 kwietnia.

Niecelny początek

Trzecie półfinałowe spotkanie zaczęło się od szybkiej wymiany rzutów obu drużyn. Pierwsze trafienia dla Ślęzy zdobyła Tijana Ajduković i Karina Szybała. Gra była bardzo zacięta, każdy zespół zdawał sobie sprawę z wagi tego meczu (6:6). Wrocławianki traciły dużo piłek, ale za to w obronie wychodziło wysoko do przeciwniczek, co skutecznie burzyło ich atak. Ślęza pierwszy raz wyszła na prowadzenie po trójce Eliny Dikeoulakou w 7. minucie pierwszej kwarty (13:12). Ale to zawodniczki Artego były bardziej skuteczne w ataku i na pierwszą przerwę schodziły, wygrywając 20:16.

W pogoni za finałem

Druga kwartę gospodynie rozpoczęły od dwóch niecelnych rzutów, mimo przewagi własnego parkietu zawodniczki Ślęzy miały duży problem ze skutecznością. Pierwszy kosz padł dopiero w 2. minucie po rzutach osobistych Kourtney Treffers. Jednak to nie zniwelowało straty do bydgoszczanek, które rozpędzały się w ataku. Piękna trójka Marissy Kastanek pozwoliła na chwilę odetchnąć wrocławiankom (25:22). Wśród rywalek dobrą dyspozycję prezentowała Dragana Stanković, która wiodła prym w bydgoskiej ofensywie. Przyjezdne cały czas miały kilka punktów w zapasie, przez co grały swobodniej niż gospodynie, które musiały gonić wynik. Arkadiusz Rusin, widząc słabą formę swoich zawodniczek, poprosił o przerwę. Jednak to nie przeszkodziło bydgoszczankom w zdobywaniu kolejnych punktów. Druga kwarta zakończyła się przewagą gości 43:35.

Kwarta przełamania

Po dłuższej przerwie zawodniczki Artego zaczęły grać agresywniej w obronie, co poskutkowało decyzją sędziego o rzutach osobistych dla gospodyń. Wrocławianki powoli nadrabiały straty, ale bydgoszczanki nie słabły w ataku (57:44). Duet Stanković – Szott-Hejmej był najbardziej widoczny na parkiecie. Po wejściu na boisku Marissy Kastanek, gra Ślęzy w ataku nabrała tempa. Rozegranie było o wiele bardziej zorganizowane, a w obronie wrocławianki zanotowały kilka przechwytów. Przez co trzecia kwarta zakończyła się już tylko czteropunktowym prowadzeniem Artego (63:59).

Czwarta kwarta zaczęła się od kilku znów niecelnych rzutów wrocławianek, nie wykorzystały dwóch pierwszych akcji pod koszem bydgoszczanek. Artego grało bardzo mocno w obronie, co dało się we znaki gospodyniom (62:67). Gdy na tablicy wyników widniały niecałe cztery minuty do końca spotkania Ślęza miała pięć punktów straty, zawodniczki Arkadiusza Rusina potrzebowały pewnych rozwiązań w ofensywie, żeby pokonać bydgoszczanki. Jednak z biegiem czasu przewaga przyjezdnych tylko rosła. Czwartą kwartę wrocławianki przegrały 85:79, co oznaczało, że te parę czeka na pewno jeszcze jedno spotkanie półfinałowe.

Dziś zdecydowanie zabrakło obrony, co najlepiej pokazuje wynik. Chcąc wejść do finału nie można przeciwnikowi dać rzucić tyle punktów. Jesteśmy przygotowane na jutrzejsze spotkanie, gramy cały sezon na najwyższych obrotach i jutro musimy skupić się na samej taktyce – mówi Agnieszka Kaczmarczyk, zawodniczka Ślęzy Wrocław.


Ślęza Wrocław – Artego Bydgoszcz 79:85 (16:20, 35:43, 59:63, 79:85)

Ślęza Wrocław: Agnieszka Kaczmarczyk 19, Kourtney Treffers 14, Marissa Kastanek 11, Sharnee Zoll-Norman 11, Tijana Ajduković 8, Elina Dikeoulakou 5, Karina Szybała 4, Tania Perez 3, Klaudia Sosnowska 2,  Agnieszka Majewska 2

Artego Bydgoszcz: Dragana Stanković 18, Denesha Stallworth 16, Agnieszka Szott-Hejmej 15, Jennifer O’Neill 12, Julie McBride 10,  Elżbieta Międzik 8, Justyna Żurowska-Cegielska 6


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: Paweł Kucharski / Ślęza Wrocław