Wrocławianie po raz drugi z rzędu bardzo dobrze wypadli w Konkursie na Najlepszego Motorniczego, tym razem organizowanym przez MPK Poznań. Zdobyli I miejsce drużynowo, III miejsce indywidualnie, a wrocławianka była najlepsza wśród startujących pań.

Na zdjęciu wrocławscy motorniczowie: Wojtek Prystupa, Beata Wróbel, Andrzej Zaborowski, Zbigniew Zimnicki i….

 

Wojciech Zacharzewski w poznańskiej „piątce”

W ogólnej klasyfikacji indywidualnej najlepsi okazali się motorniczowie z Poznania zajmując dwa pierwsze miejsca  – trzecie miejsce na podium wywalczył Dariusz Zacharzewski  z zajezdni przy ul. Słowiańskiej.

Dodatkową niespodziankę sprawiła Beata Wróbel, kapitan wrocławskiej drużyny, jak się okazało najlepsza motornicza w klasyfikacji pań.

– Nie spodziewałam się takiego wyniku, jestem bardzo szczęśliwa – mówi Beata Wróbel, motornicza z 14-letnim stażem we wrocławskim MPK. Czy taki wynik zmieni coś w jej pracy? – Nie sądzę, od zawsze lubię to, co robię i pasażerów, nawet tych nie zawsze zadowolonych – odpowiada z uśmiechem.

Najtrudniejszą ze wszystkich konkurencji okazał się test z przepisów ruchu drogowego i pierwszej pomocy.

– Trudnością były nie same pytania, ale czas, który był na odczytanie zagadnienia i udzielenie odpowiedzi. Oprócz wiedzy liczył się refleks, zwłaszcza w przypadku tzw. krzyżówek, czyli tego, co jest zmorą wszystkich zdających na prawo jazdy. Uczestnicy mieli dosłownie kilka sekund na prawidłową diagnozę pierwszeństwa ruchu na zadanym skrzyżowaniu – relacjonuje  Rafał Pszczoliński, inspektor ds. szkoleń z wrocławskiego MPK. Po trudnym egzaminie teoretycznym prawdziwą przyjemnością okazały się konkurencje praktyczne, w  których wrocławska ekipa była najmocniejsza. Poznańskie MPK – organizator zawodów – zadbało o to, by konkurencje owiane były do samego końca tajemnicą. Nie było wiadomo, czego się spodziewać. Wrocławianie mieli ledwie dwie godziny, by poćwiczyć manewry poznańskim tramwajem. Była to wprawdzie znana z wrocławskich ulic „105”, ale różniła się od tych znanych wrocławskim motorowym zupełnie innym pulpitem kierowniczym.

Konkurencje praktyczne weryfikowały technikę jazdy, precyzję prowadzenia pojazdu i stalowe nerwy uczestników. W jednej z nich motorniczy musiał jadąc tyłem zatrzymać się w wyznaczonym miejscu. Przy konkurencji sprawdzającej płynność i precyzję jazdy użyto tzw. „kontrolerów płynności”  obciążonych piaskiem pojemniczków, które reagowały na najmniejsze szarpnięcia wozem.

Motorniczemu nie wolno było przewrócić ani jednego z nich pod groźbą utraty punktów, a dodatkowo premiowany był jak najszybszy czas przejazdu.  By sprawdzić, czy praca zespołowa równie dobrze wychodzi motorniczym, musieli oni  drużynowo jak najszybciej przepchnąć zabytkowy wagon do ściśle ustalonego  punktu na torach. Wszystkie te konkurencje miały zweryfikować, czy motorniczowie posiadają takie umiejętności, dzięki którym pasażerowie mogą liczyć na bezpieczną i płynną jazdę. To z myślą o nich właśnie organizuje się tego typu zawody branżowe. Wyniki wrocławian to nie tylko efekt przygotowania przed samym konkursem. To także zasługa  programów szkoleniowych dla motorniczych wzbogacanych stopniowo o kolejne pozycje.  Wrocławscy kierujący oprócz standardowych szkoleń okresowych z zakresu BHP, czy z przepisów ruchu drogowego, odbywają także praktyczne warsztaty z udzielania pierwszej pomocy, ćwiczą radzenie sobie ze stresem oraz uczą się, jak odpowiednio komunikować się z pasażerami, by zapobiegać potencjalnym konfliktom. Aktualnie MPK przygotowuje się do uruchomienia centrum szkoleniowego, którego celem będzie z jednej strony szkolenie na pozwolenie do kierowania tramwajem, z drugiej strony stały rozwój kwalifikacji już zatrudnionych kierujących.