W sobotę 11 maja o godzinie 13:00, na Stadionie Olimpijskim przy alei Ignacego Paderewskiego 35 we Wrocławiu zostanie rozegrany mecz szóstej kolejki Topligi. Giants Wrocław podejmą w nim Warsaw Eagles.

 

fot. Giants

Gospodarz: Giants Wrocław (3-1)

Gość: Warsaw Eagles (3-1)
Data i godzina: 11 maja, 13:00

Stadion: Stadion Olimpijski, Al. Paderewskiego 35, Wrocław
Liga: Topliga

Bilety: 10 zł w przedsprzedaży, 15 zł w dniu meczu

 

Stolica Dolnego Śląska ugości w sobotę i niedzielę cztery najlepsze obecnie zespoły kraju. Weekend wielkich pojedynków otworzy w sobotę mecz Gigantów i Orłów. Drużyn, które mimo że grywały przeciwko sobie od początków polskiego futbolu, tym razem mogą nie rozpoznać się na boisku. Od ich ostatniego wspólnego pojedynku minęły już dwa lata; górą byli wtedy wrocławianie (znani jeszcze jako The Crew), którzy wygrali w Warszawie 35:14.

To był jednak sezon, w którym Eagles dopiero zaczynali doganiać czołówkę, a oba wrocławskie kluby były wtedy jeszcze poza ich zasięgiem. Przez rok nieobecności Gigantów w Toplidze, zespół Phillipa Dillona nadrobił jednak zaległości. Udowodnił to już w zeszłym roku dwukrotnie Devils (ale tylko na własnym terenie), a teraz dostanie szansę zmierzenia się z Giants. – Eagles są po poważnej przebudowie składu. Od kilku lat sukcesywnie wznoszą się poza tym na kolejne poziomy organizacyjne, dając motywację do działania innym klubom – komplementuje przeciwników Jakub Głogowski, prezes Gigantów.

– Są na pewno groźną drużyną, a ten mecz może dodatkowo okazać się namiastką półfinału, więc musimy podejść do niego skoncentrowani tak samo jak na derby. Trenerzy mają już gotowy plan, który teraz pora wykonać i pewnie zwyciężyć – dodał Głogowski, odnosząc się do triumfu, który Giants odnieśli nad Devils 1 maja i możliwości spotkania Orłów w fazie play-off. We wspomnianej derbowej victorii wrocławian kluczową rolę odegrał zdobywca wszystkich czterech przyłożeń, running back Jamal Schulters. Czy to jego Orły będą obawiały się najbardziej?
Giants byli dotąd drużyną opierającą swój atak bardziej na biegach. Widząc jaki sezon ma obecnie Schulters, to byłoby zresztą głupie nie wykorzystywać go tak często jak tylko się da. Jak dotąd przebiegł się po naszej lidze niczym rok temu Niles Mittasch. Takich futbolistów nie zatrzymuje się całkowicie, im próbuje się po prostu zostawić jak najmniej miejsca. Dobry running back i tak znajdzie sposób, żeby zdobyć jardy, ale najważniejsze będzie ograniczenie akcji, w których zdobędzie ich za jednym razem sporo – tłumaczył swoje podejście Phillip Dillon, trener Eagles, dodając, że atak biegowy może i dominować, ale warto pamiętać również o grze podaniowej wrocławian. – Mają też całkiem niezłych skrzydłowych. To połączenie zapowiada bardzo twarde i jednocześnie atrakcyjne spotkanie.
Dla obu zespołów będzie ono też podwójnie ważne. Mecz z rywalem z drugiej grupy, nie dość, że zdarza się tylko raz w roku, to jeszcze pozwala nadrobić ewentualne straty do lidera własnej grupy (jak jest w przypadku Eagles) lub umocnić się na czele (o co grać będą Giants). Ktoś w każdym razie będzie musiał pożegnać się z bilansem 3-1, z którym jedni i drudzy podejdą do tego spotkania. Gdyby zresztą w terminarzu Gigantów i Orłów nie pojawili się już w tym sezonie Seahawks Gdynia, to kibice oglądaliby w sobotę na Stadionie Olimpijskim mecz dwóch niepokonanych ekip. Ci zamierzający zasiąść na trybunach nie powinni się jednak tak czy inaczej obawiać o jakość futbolu, który zobaczą. Nie będą też nudzić się w przerwach. – To nasz pierwszy mecz domowy na Stadionie Olimpijskim, więc na pewno nie zabraknie atrakcji. Chcemy zadbać o znakomitą oprawę i dać naszym kibicom kolejną futbolową ucztę – zapewnia prezes gospodarzy.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułSinéad O’Connor, Mariza i Gogol Bordello na WrocLove Fest
Następny artykułMiss Wrocławia
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.