Historia człowieka pełnego miłości do rodziny, ojczyzny i rodaków. Pablo Escobar, pragnąc czynić dobro, sprowadził na Kolumbię śmierć i terror. Znakomita opowieść o narkotykowym królu, który swą drogę do legendy pokrył ciałami tysięcy ofiar – pisze Patryk Wolny.

Ile jest warte twoje życie, kiedy stajesz w obliczu diabła? Magia to nie tylko bajki o krasnoludkach i wróżkach, to także gwałt i przemoc mieszana w takich ilościach, w które ciężko uwierzyć. W pierwszym epizodzie przytoczona zostaje definicja tajemniczo brzmiącego magicznego realizmu, nurtu literackiego, który wywodzi się z Kolumbii. Twórcy, nie wprost, obiecują, składają nieme przyrzeczenie podróży do piekła na ziemi, które widziane nawet z perspektywy widza, 20 lat później, sprawi, że zwątpicie: w ludzi, poszanowanie życia i zasad, którym hołduje cywilizowane społeczeństwo.

Narratorem oraz jednym z głównych bohaterów jest Steve Murphy (Boyd Holbrook), agent DEA, amerykańskiej agencji do walki z narkotykami, który przybywa do Kolumbii, by ruszyć tropem narcobossów. Pierwszy sezon opowiada o tym, jak Pablo Escobar (Wagner Moura) ze zwykłego przemytnika stał się narkotykowym królem Kolumbii, przechodząc drogę od człowieka uwielbianego przez lud, do tyrana i terrorysty.

Droga ta wbrew pozorom nie jest aż tak oczywista, na przestrzeni 10 odcinków obserwujemy powolne przemiany zarówno Escobara, jak i Murphy’ego. Pierwszy uczy się wykorzystywać władzę, przekracza coraz to nowe granice, w jasny sposób pokazując, że dla osiągnięcia swoich celów nie zawaha się przed niczym. Jego miłość do Kolumbii także zmienia się wraz z upływem lat: staje się on wyrachowany, bezwzględny i na poły opętany przez własne wizje ziemi wymarzonej. Drugi z panów początkowo dopiero poznaje nowe środowisko. Nie zna języka, często popełnia gafy. Jednak z każdym kolejnym odcinkiem coraz bardziej uwidacznia się jego mroczna strona. Szybko uczy się wykorzystywać nadarzające się okazje, z czasem jego metody działania, na modłę przeciwników, stają się niejednoznaczne moralnie. Walka z biznesem narkotykowym odciska na nim swoje piętno.

Wagner Moura aktorsko zachwyca. Przygotowując się do roli Escobara musiał nauczyć się hiszpańskiego, większość dialogów jest prowadzona właśnie w tym języku. Pablo – wąsaty młodzieniaszek z brzuszkiem. W niczym nie przypomina narkotykowego bossa, jest kochającym ojcem, patriotą, ale także ma swoją ciemniejszą stronę, która odpowiada za uśmiercenie kilku tysięcy ludzi. Nie jest to jednak spektakl jednego aktora, Holbrook jest idealnym odwzorowaniem agenta Murphy’ego. Jego gra także stoi na bardzo wysokim poziomie. Niestety tych dwóch zażartych przeciwników nigdy się nie spotka, nie dane nam ujrzeć potyczki pomiędzy nimi.

Narcos jednak dla wielu może okazać się znakomicie wykonanym, jednak nudnym serialem. Opowiedziana historia z pewnością zasługuje na uwagę, gra aktorska tylko umila widowisko, jednak cały czas należy mieć na uwadze, że całość przypomina raczej dokument, a niż pełne akcji kino. Początkowo byłem nieco rozczarowany, czego innego oczekiwałem, a reporterski charakter dawał mi się we znaki. Szybko jednak, przełknąwszy początkowy zawód, dałem się porwać, a podróż zachwyciła mnie, trzymając w napięciu aż po ostatni odcinek. Nie było spektakularnych wybuchów, strzelanin i pościgów rodem z Hollywood, jednak nawet nieco melancholijna zawartość potrafi się z łatwością obronić.

Melancholia i wspomniany magiczny realizm zdają się najmocniejszymi elementami fabuły. Przywołując archiwalne materiały twórcy nieustannie przypominają nam o tym, że obserwowane wydarzenia to coś więcej niż sprawna ręka scenarzysty: to krew i pot ludzi, który stracili rodziny, pieniądze i życie w walce z narkotykowymi kartelami. Powrót w czasie, który nie tylko potrafi przykuć do telewizora na długie godziny, ale także nieść ze sobą pewne przesłanie.

Netflix kolejny raz udowodnił, że potrafi robić seriale na bardzo wysokim poziomie i nie boi się przy tym zaryzykować.  Tym samym uważam Narcos za warty polecenia, zabieram się za kolejny sezon, z niecierpliwością wyczekując kolejnych, które zostały już zapowiedziane.


Autor: Patryk Wolny