- REKLAMA -

Zaskakujące, jak bardzo oburza nas wizja „Wiedźmina”, który mógłby nie być w stu procentach polski – słowiański, zważywszy na fakt, że aż do premiery gry niewielu interesowało się losami Geralta. A wtem nagle zastępy, rzesze oddanych fanów.

W momencie, w którym Geralt z Rivii traktowany jest niemal jak dobro narodowe, jego obrońcy bacznie czuwają nad tym, żeby czasem Amerykanin jeden z drugim za bardzo się nie rozbrykali, nie wcisnęli do naszej słowiańskości jakiejś kolorowej tęczy czy gwiazdy. Jedna z ostatnich batalii miała miejsce w związku ze zdjęciem opublikowanym przez Lauren S. Hissrich, showrunnerkę odpowiedzialną za Netflixową adaptacje „Wiedźmina”. Zamieściła ona na twitterze zdjęcie scenarzystów pracujących nad projektem, w skład których, jak można się było spodziewać, wchodzą twórcy o różnych wyznaniach, kolorze skóry czy płci.

I tego  było już zdecydowanie za wiele. Wiedźmińska słowiańskość gwałtownie rozlała się po internecie. Obrońcy pochwycili swe smartphony, klawiatury i przystąpili do kontrataku zalewając Hissrich falą rasizmu, seksizmu i chamstwa w najczystszej formie. Wszystkim tym, co Sapkowski starał się piętnować w swoich książkach. Jednak jak to ONI nie mają racji, przecież Geralt to nie baba, nie muzułmanin, a już na pewno nie jest czarny.

Idris Elba na Geralta

Gdyby się tak przez chwilę zastanowić, to z Elby Geralt jak się patrzy. A kolor skóry, czy on naprawdę na jakiekolwiek znaczenie? Nic on właściwie nie zmienia. Powieść Sapkowskiego nawet jeśli czerpie z mitologii słowiańskiej to nie jest to księga historyczna, no chyba, że elfy czy krasnoludy zamieszkują pośród nas, a ja zwyczajnie ich nie dostrzegam. Wychodzi zatem na to, że kwestia koloru skóry opiera się jedynie na uprzedzeniach ludzi, którzy chcieliby objąć na własność Białego Wilka – jako symbol narodowy, proporzec, dumnie na wietrze powiewający.

Idąc dalej tym tropem, nawet jeśli autor nie ma nic przeciwko wielokulturowości, to nie ma to znaczenia, bo wilk tak samo jak i orzeł powinien być polski i to do bólu. Koniec kropka.

W Polsce żyją sami Polacy

Sagę napisał Polak, gry zrobili Polacy, więc dlaczego Polski naród ma oglądać ciemnoskórych, Żydów czy Azjatów? A otóż dlatego, że nie tylko może to wzbogacić nadchodzący serial, ale także ukazać wiele aspektów z całkiem innej perspektywy. Brednie, inaczej tego nazwać nie można, pokroju stwierdzeń, że w średniowieczu Europie, na terenie Polski nie było ciemnoskórych można jedynie zbyć milczeniem.

Jestem szczerze ciekaw ile osób faktycznie obraziłby się na Netflixa, jeśli obsada byłaby multikulturowa z ciemnoskórym wiedźminem na czele. Prawda jest taka, że my, Polacy, nakręciliśmy już jeden serial o Geralcie, a jaki on jest, każdy widzi, a przynajmniej zobaczyć może. Dlatego powinniśmy dać szansę innym, a gdy już powstanie amerykańska wersja, wtedy możemy porównywać i psioczyć. W ostateczności, nikt nie może zmusić nas do oglądania.


Autor: Patryk Wolny