Netflix planuje filmowy potop

Dosłownie! W roku 2018 Netflix planuje zalać swoją platformę filmowymi nowościami. Amerykanie zamierzają sfinansować aż 80 własnych, oryginalnych produkcji. Mają rozmach…

Pierwsza myśl jaka się nasuwa to pytanie: „Dlaczego?” Przyglądając się filmom pełnometrażowym, które w przeszłości pojawiały się na platformie Amerykanów szybko można wydedukować, że nadchodzące premiery będą raczej wątpliwej jakości. Z drugiej strony, pośród  reżyserów zatrudnionych do pracy dla Netflixa znajdziemy choćby nazwisko Martina Scorsese: przyznacie, że nagle robi się nieco ciekawiej.

Plany Netflixa są, delikatnie mówiąc, ambitne, podobnie prezentuje się planowany budżet. Amerykanie zamierzają przeznaczyć na swoje filmy bagatela 8 miliardów dolarów, bowiem zgodnie ze słowami samego przedstawiciela firmy Teda Sarandosa:

„Musimy po prostu skupić się na tworzeniu treści, bez których nasi użytkownicy nie potrafią żyć.”

Spora część wspomnianej kwoty zapewne powędruje wprost na produkcję serii, które obecnie cieszą się największą popularnością, jak choćby „Stranger Things”, czy „The Crown”. O to jednak możemy być spokojni. Seriale od Netflixa utrzymują stały poziom i rzadko przysparzają widzom zawodu. Zostają filmy pełnometrażowe, które stanowią największą zagadkę. Jeszcze rok temu machnąłbym ręką i poszedł szukać innej rozrywki, teraz jednak muszę się poważnie zastanowić.

Netflix już od jakiegoś czasu rozpycha się na salonach, starając dobrać do najładniejszych statuetek z różnych festiwali filmowych. Organizatorzy znowuż omiatają się ogonem przeganiając go niczym natrętną muchę. Jednak z nagrodami czy bez ostatnie filmy: Okja, Gra Geralta czy Opiekunka, która miała swą premierę zaledwie kilka dni temu, zaskakują swoją jakością i wykonaniem.

„Ich skala będzie rozciągać się od hitów Sundance za milion dolarów, wysoko w górę – aż po produkcje wielkiego formatu”

Zapewniał Ted Sarandos. Na początek warto wypatrywać „The Irishman” Martina Scorsese z Robertem De Niro i Alem Pacino, do którego Amerykanie w tym roku kupili prawa. A za kilka miesięcy sami zweryfikujemy, czy Netflix podoła swoim ambitnym planom, czy utonie w powodzi własnych, miernych produkcji.


Autor: Patryk Wolny