Śląsk Wrocław bezbramkowo zremisował z Pogonią Szczecin. Trójkolorowi po 5. kolejce mają na swoim koncie pięć punktów i zajmują 11. miejsce w tabeli. Bardziej martwi jednak słaba gra zawodników WKS-u.

Piłkarze Tadeusza Pawłowskiego zdołali przerwać serię porażek, jednak po meczu z ostatnią w tabeli Pogonią, nie mogli mieć powodów do radości. Po kiepskim meczu, musieli zadowolić się podziałem punktów.

Brakuje nam skuteczności i postawienia kropki nad „i”. Zagraliśmy na zero z tyłu i to jest pozytyw. Wierzę w to, że za chwilę się przełamiemy i to wszystko pójdzie do góry – mówi Piotr Celeban.

Patrząc na styl gry w tym spotkaniu, trudno jednak o optymizm. Najbardziej zawiódł chyba Arkadiusz Piech, który nie tylko nie wykorzystał stuprocentowej sytuacji, znalazł się na pozycji spalonej, a także oddawał niecelne strzały. Nie pokazał się z dobrej strony, co więcej, nie ukrywał nawet swojego zdenerwowania, schodząc z boiska w trakcie drugiej połowy.

Decydujące w meczu były dwie stuprocentowe okazje. Pogoń nie miała ani jednej. Mówię o szansach Picha w pierwszej połowie i Piecha w drugiej. Rasowy napastnik, gdy bramkarz jest w tym miejscu, drybluje i strzela do pustej bramki – podsumowuje trener Pawłowski.

W meczu z Pogonią, Śląsk stworzył sobie zaledwie trzy dogodne sytuację, jednak nie wykorzystał żadnej z nich. Ani Robert Pich ani Piech nie byli w stanie pokonać bramkarza Portowców w sytuacji sam na sam. Trochę szczęścia zabrakło także Marcinowi Robakowi. Nie można się chyba dziwić, że Śląsk ma na swoim koncie dopiero pięć punktów, jeśli nawet najbardziej doświadczeni piłkarze Śląska nie potrafią wykorzystywać okazji do strzelenia gola.

Nie uważam, że był to bardzo słaby mecz. Był to bez wątpienia mecz walki. Nie mogę wpuszczać zawodników, który dopiero przyszli do nas z niższych klas rozgrywkowych. Jeśli całkowicie przebudujemy drużynę, to zwyczajnie spadniemy z ligi – dodaje szkoleniowiec.

Słabo zagrała również prawie cała druga linia Śląska. Poniżej oczekiwań spisał się Michał Chrapek. Mateusz Radecki również nie radził sobie najlepiej. Brakowało jakości piłkarskiej i pomysłu na rozegranie. Jedynie Maciej Pałaszewski rozegrał nie najgorsze spotkanie. Popisowe było jego prostopadłe podanie do Piecha, które otworzyło napastnikowi drogę do bramki.

Mamy pięć punktów, to nie jest bardzo zły wynik. Straciliśmy punkty z Lechem, z Koroną, dlatego dobrze, że teraz udało się dopisać na konto chociaż to jedno oczko. To mały krok do przodu – dodaje Tadeusz Pawłowski.

Jednak aby powalczyć o górną ósemkę, co jako cel wyznaczył sobie Śląsk przed rozpoczęciem sezonu, trzeba nie tylko dobrze grać, ale również zacząć zdobywać punkty. Okazją do tego będzie mecz z kolejnym rywalem Śląska – Zagłębiem Sosnowiec. Trójkolorowi zagrają z beniaminkiem na wyjeździe w poniedziałek 27 sierpnia o godzinie 18:00.


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcie: Krystyna Pączkowska / WKS Śląsk Wrocław
Galeria: Wojciech Węgiel